W upalny czerwcowy wieczór Dyskusyjny Klub Książki Książniczki spotkał się w bibliotece, aby porozmawiać o książce Marty Michalak „Oida”.
Zanim jednak przystąpiłyśmy do dyskusji o lekturze, odbyła się miła uroczystość. W naszym gronie świętowałyśmy urodziny Zuzanny. Był tort, kwiaty, prezent i serdeczne życzenia. Jubilatka, zgodnie z tradycją, pomyślała życzenie, przed zdmuchnięciem świeczek. Mamy nadzieję, że się spełni.
W doskonałych nastrojach rozpoczęłyśmy rozmowę o książce. Choć „Oida” nie jest obszerna, okazała się niezwykle bogata w treść i dostarczyła materiału do dyskusji, która trwała do późnego wieczora. Warto dodać, że powieść została wyróżniona pierwszą nagrodą w konkursie na najlepszą pracę powstałą w ramach studiów podyplomowych Szkoła Mistrzów działających na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego w roku akademickim 2023/2024.
„Oida” wpisuje się w nurt opowieści postwiejskich, opowiadających o prowincjonalnym dorastaniu i jego wpływie na życie współczesnego młodego pokolenia. W naszym klubie czytałyśmy już książki podejmujące podobną tematykę, jednak powieść Marty Michalak wyróżnia się pomysłowością i szczerością, a także językiem. Bo to również historia o języku, językach domowych, którymi się posługujemy – od wiejskiej mowy babki (trudnej do przypisania konkretnej gwarze, gdyż pisarka sama przyznaje, że zastosowała wymyśloną stylizację) przez język matki, w którym gwarowość ujawnia się głównie w chwilach silnych emocji, aż po język wykształconej, inteligenckiej głównej bohaterki.
Rozmawiałyśmy także o znaczeniu tytułowej „oidy”, oznaczającej wstyd. Zastanawiałyśmy się, jak duży wpływ na nasze życie i podejmowane decyzje ma nieustannie powtarzane „Co ludzie powiedzą?” oraz czy same doświadczyłyśmy podobnych ograniczeń.
Jak to zwykle bywa podczas naszych spotkań, odbiór książki w dużej mierze zależał od osobistych doświadczeń, przeżyć i wrażliwości każdej z nas. Każda uczestniczka odnalazła w tej historii coś innego i zwróciła uwagę na odmienne jej aspekty. Właśnie dzięki wymianie tych indywidualnych refleksji nasze spojrzenie na książkę stało się pełniejsze i bardziej wielowymiarowe.
Ostatecznie „Oida” zebrała w naszym klubie bardzo dobre opinie. Książka spodobała się większości z nas, choć nie zabrakło głosów, że pozostawiła po sobie uczucie smutku i żalu.
Być może dlatego, że główna bohaterka właściwie nie opowiada o szczęśliwych chwilach swojego życia – jej wspomnienia zdominowane są przez trudne doświadczenia, wstyd i towarzyszące im emocje. To spostrzeżenie stało się punktem wyjścia do rozmowy o tym, dlaczego tak często łatwiej mówić o tym, co nas boli, niż o tym, co daje nam radość. Zastanawiałyśmy się również, dlaczego tak trudno odpowiedzieć na pozornie proste pytanie: „Co słychać dobrego?”, podczas gdy narzekanie przychodzi nam z większą łatwością. Doszłyśmy do wniosku, że szczęście często kryje się w drobnych, codziennych sprawach, których nie zauważamy lub nie potrafimy nazwać. A przecież to właśnie z takich małych dobrych chwil składa się nasze życie.
Czerwcowa lektura okazała się książką obok której trudno przejść obojętnie – taką, która zostaje z czytelnikiem na długo i jeszcze długo po lekturze prowokuje do rozmowy i refleksji.
Na zakończenie wszystkie klubowiczki otrzymały wakacyjne bingo literackie. Teraz pozostaje już tylko czytać i sprawdzać, ile wyzwań uda się zrealizować.
moderatorka Dorota StrzelczykDKK "Książniczki" w Bolesławcu




