Nasza mama czarodziejka

Biblioteka to takie specyficzne miejsce, w którym dzieci odpowiednio zainspirowane potrafią samodzielnie, w niebanalny sposób wypowiadać swoje myśli. Fantastyczną rzeczą jest to, że pracując z dziećmi od najmłodszych lat mogę obserwować ich intelektualny rozwój oraz rosnący apetyt na czytanie książek. Procentuje systematyczna praca w Dyskusyjnym Klubie Książki oraz udział czytelników w konkursach czytelniczych i spotkaniach z pisarzami.
Klub Motyli Książkowych to uznana marka wśród czytelników i nasz znak rozpoznawczy. 13 stycznia w piątek odbyło się spotkanie Motyli Starszych, na którym wręczone zostały nagrody za udział w konkursie czytelniczym. Zadaniem uczestników było samodzielne przeczytanie książki Joanny Papuzińskiej pt. Moja mama czarodziejka, a następnie napisanie recenzji oraz zilustrowanie dowolnej sceny.
Mali czytelnicy zaimponowali świetnymi pracami i subiektywnymi recenzjami.
Oczywiście wszystkie prace, które wykonali czytelnicy zasługują na wyróżnienie, toteż każdy uczestnik konkursu otrzymał prezent i zasłużone gratulacje.
Bardzo dziękuję wychowawczyni klasy drugiej Alicji Najwer, która dba o rozwój swoich uczniów i systematycznie zachęca ich do czytania książek. 


Oto konkursowa recenzja, której autorką jest Kamila Gajda , klasa 2:
W opowiadaniu, które przeczytałam mama czarodziejka naprawiła księżyc. A było to tak: Pewnej nocy księżyc chciał z bliska obejrzeć wielkie miasta. Niestety był tak nieuważny, że spuścił się za nisko, zaczepił o wysoką wieżę i obtłukł sobie rożek. Był bardzo smutny z tego powodu, ale na szczęście mama czarodziejka znalazła sposób na uleczenie księżycowego rożka. Ugniotła z mąki, jajek i śmietany wielki kawał ciasta i ulepiła dokładnie taki sam rożek jak utrącił sobie księżyc. Potem starannie przylepiła go w brakujące miejsce skórkami pomarańczy. Księżyc był bardzo szczęśliwy i wdzięczny mamie za pomoc. Mama poprosiła księżyc, aby następnym razem był bardziej ostrożny.


Natomiast Kewin Hamela napisał Odczarowanie wielkoluda:
Pewnego razu do miasta przybył wielkolud, który zajął cały plac zabaw. Dzieci musiały bawić się na ulicy. Następnego dnia mama poszła porozmawiać z wielkoludem, aby oddał piłkę, ale wielkolud był nadęty.
Mama niechcący przekłuła wielkoluda igłą i stał się małym chłopcem.
Myślę, że czytanie jest dla dzieci przyjemne, rysowanie również, ale najpiękniejsze jest inspirowanie do podejmowania tych czynności. Efekty są znakomite. Niech żyje czytanie! 

Maria Kirkiewicz
moderator DKK "Motyle Książkowe" w Ostroszowicach

Komentarze