czwartek, 17 marca 2016

Rozważania w DKK

Wykład z anatomii według doktora Tulpa... wielka tajemnica mistrza Rembrandta ... oraz rozważania na temat wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia podczas spotkania DKK

W środę 16 kwietnia spotkanie w Dyskusyjnym Klubie Książki w Ostroszowicach nieoczekiwanie bardzo się  przedłużyło.
Książka  Lekcja anatomii autorstwa Niny Siegal zachęciła uczestników do burzliwej dyskusji oraz subiektywnej oceny.
Warto było tę książkę poznać, gdyż jest to świetna powieść odkrywająca tajemnicę powstania największego dzieła Rembrandta z 1632 roku.
Chodzi o obraz namalowany olejami na płótnie o  rozmiarach 169,5×216,5 cm, znajdujący się obecnie w Muzeum Mauritshuis.
Obraz Lekcja anatomii doktora Tulpa oprócz tego,że zachwyca niespotykanym światłocieniem i genialnym ustawieniem chirurgów przy stole, to przede wszystkim zawiera ogromną tajemnicę.
Autorka  w swojej powieści  ze spokojem i z rozmysłem maluje piórem dawne ulice Amsterdamu i Lejdy.
Sugestywnie przedstawia społeczność  oraz jej zwyczaje, a także makabryczne rozrywki .
Jest to subtelna opowieść o sztuce, miłości i śmierci...
Dzięki Ninie Siegal  spojrzeliśmy na wybitne dzieło mistrza z perspektywy ludzi,którzy osobiście znali skazańca poddanego sekcji.
Przecież był to człowiek z krwi i kości, którego ktoś kochał, cenił i wiązał z nim przyszłość.   Rembrandt ukazując zmarłego jako spokojnego człowieka z determinacją podkreślił godność człowieka ...Dlaczego tak zrobił?
Czy zadecydowała o tym trauma z dzieciństwa ? Osobista znajomość zmarłego?
Wykład profesora Tulpa na temat budowy anatomicznej przedramienia to istny majstersztyk.
Na przykładzie doskonałej rośliny jaką według Holendrów jest tulipana Tulp wyjaśnia działanie mięśni rąk...
W tym momencie przypomniała mi się historia z książki Mary Roach Sztywniak, w której autorka
opisała min. zajęcia studentów medycyny w USA, którzy do badań otrzymali ludzkie dłoni.
Jednej ze studentek  podczas badania mięśni martwa ręka uścisnęła dłoń.
Doktor Tulp to wyjaśnił...
Spotkanie z tą frapująca książką, która wzbudziła mnóstwo emocji i zachwytów delikatnie przekształciło się w rozmowy na temat zbliżających się  Świąt Wielkanocnych.
Nasza koleżanka Maria Czekańska przygotowała dla nas mnóstwo prezentów własnoręcznie wykonanych. Czego ty nie było? Jajka ozdabiane kwiatami, koronkami i piórkami, wazony, koszyczki wielkanocne, kury z terakoty, zajączki ...
Biblioteka jest cudownym miejscem, w którym każdego dnia można wspaniale spędzić czas...
Można celebrować święta, poznawać dzieła sztuki i czytać, czytać...

moderator Maria Kirkiewicz  
DKK w Ostroszowicach
   
   

List do prezydenta RP

Dyskusyjny Klub Książki  dla dzieci w Ostroszowicach i Prezydent...

Moderator klubu razem z dziećmi napisali list do Prezydenta Andrzeja Dudy o tym jak wspólnie
spędzają czas w bibliotece...
Przesłali życzenia, zapytali o preferencje czytelnicze ...
W odpowiedzi otrzymali zaproszenie do zwiedzenia Pałacu Prezydenckiego i kilka zdjęć z podpisem Andrzeja Dudy...
Czytanie listów to bardzo przyjemna sprawa...

moderator Maria Kirkiewicz
DKK Motyle Książkowe

Ulubieńcy serialu w książce dla dzieci, czyli wszystko zawsze dobrze się kończy...

Ulubieńcy serialu w książce dla dzieci, czyli wszystko zawsze dobrze się kończy... 
Dzieci z Dyskusyjnego Klubu Motyle Książkowe w Ostroszowicach w dniu 11 marca z entuzjazmem wysłuchały opowiadania o ulubionej Maszy.
Malutka Masza i jej przyjaciel Niedźwiedź to niezwykła para przyjaciół.
Pewnego dnia Niedźwiedź postanowił nauczyć się gry w warcaby, Masza zaś zajęła się grą klasy....Co z tego wynikło? Jaką potrawę przyjaciele jedli na obiad? Czy było to smaczne? Czy Masza jest dobrą kucharką? Wszystkiego możecie dowiedzieć się z książki Masza i Niedźwiedź.
Kolekcja bajek o przygodach Maszy i Niedźwiedzia to fantastyczna lektura dla fanów popularnego serialu..
Motyle Książkowe bawiły się przy tej książce wyśmienicie !


moderator Maria Kirkiewicz
DKK Motyle Książkowe

Powieści Moniki Rebizant-Siwiło

29 lutego 2016 r. odbyło się kolejne spotkanie DKK w Szczawnie-Zdroju.
Tematem były powieści Moniki Rebizant-Siwiło Przytul mnie i Zatrzymaj mnie. W obu książkach opisane są te same wydarzenia, ale opowiedziane przez innego bohatera. Ania i Michał - z bagażem bolesnych wspomnień i przeżyć próbują jeszcze raz dać szansę uczuciom i zaufać drugiej osobie. Z wielu wątków, przewijających się w powieściach, największe emocje wzbudził problem przemocy w rodzinie. Klubowiczki długo dyskutowały nad poczuciem bezkarności osób znęcających się fizycznie i psychicznie nad bliskimi, o tym, że otoczenie często przymyka oczy na krzywdę dziejącą się innym ludziom. Dyskusję podsumowano stwierdzeniem, że przyjaźń, miłość i dobroć pozwalają przetrwać nawet najgorsze momenty w życiu.

moderator Elżbieta Witkowska
MBP w Szczawnie-Zdroju
 

wtorek, 8 marca 2016

Tajemnice haremów



Harem to temat intrygujący ze względu na jego erotyczny, ale i zbrodnicze implikacje. Dlatego harem i jego tajemnice były tematem naszego lutowego DKK. Bazą źródłową była książka J. S. Łątki (orientalisty, etnografa i turkologa) pt. „Tajemnice haremów”.
Podążając tym tropem zwiedziłyśmy najsłynniejszy harem – Topkapi. Na dłużej zatrzymałyśmy się w łaźni, gdzie poprzez obłoki pary „podglądałyśmy” jego mieszkanki, które celebrowały kąpiel i rytuały z nią związane: odpoczynek na perskich dywanach, picie kawy, popijanie sorbetu, palenie nargili ( największej haremowej przyjemności).
Dużą rolę w Topkapi odgrywało też jedzenie, przy czym do najważniejszych posiłków należały: obiad i kolacja. Najczęściej jadano jagnięcinę, dolmy z siekanym mięsem, pilaw, były też słodycze „palec wezyra”, „pępek kobiety”,po jedzeniu oddawano się kawowej rozpuście. W haremowej kuchni specjalne miejsce zajmował bakłażan (ponoć znano 1001 potraw z tego warzywa).
W haremie obowiązywała określona hierarchia ważności. Na samym szczycie piramidy była  Walide Sultan czyli matka padyszacha, niżej były kadyny i ochmistrzynie. Podstawą haremowej piramidy były odaliski. Ważną osobistością był naczelnik czarnoskórych eunuchów czyli kyzłaryga,  do jego obowiązków należało dostarczenie potrzebnych niewolnic,awansowanie kobiet i eunuchów, on również doprowadzał do kata kobiety, które zostały skazane, a jeśli miały być utopione, to właśnie on wkładał je do worków i topił w Bosforze. Malarz Jan Matejko był w Konstantynopolu  świadkiem takiego wydarzenia i uwidocznił je na obrazie „Hassan topi niewierną żonę”.
Jak kompletowano harem?
Kupowano dziewczyny na targu. Do haremu trafiały tylko prawdziwe piękności, potem przechodziły haremową edukację: uczono je kultury islamu, czytania, recytacji wierszy, szycia, haftowania i sztuczek erotycznych, zanim trafiły do sułtańskiego łoża musiały być zaakceptowane przez głównego agę haremowego.
Aby zachować urodę dziewczyny stosowały cała paletę środków (nawet bolesnych), by tylko padyszach je zauważył, bo wiedziały, że wtedy zmieni się całe ich życie.
Przygotowana przez nas prezentacja starała się oddać, na ile to możliwe, atmosferę haremów i życie ich mieszkanek. Nie mogło więc zabraknąć omówienia ich strojów wraz z egzotycznie brzmiącymi nazwami typu: asteria, jaszmak a także operowanymi przez nas do dnia dzisiejszego: szarawary czy meszty.
Wbrew pozorom życie odalisk było monotonne a czasem nudne, starały się więc przełamać haremową nudę, służyły temu: wizyty w łaźni, przechadzki po ogrodach tzw halvet, przejażdżki łodzią, wzajemne wizytowanie się, pisanie wierszy, uczestnictwo w przedstawieniach teatru, gra na
instrumentach, a w nocy zażywanie opium, co było okraszane dobrym  humorem.
W małych haremach istniała możliwość zorganizowania tajnego spotkania z obcym mężczyzną, zabawy te były niebezpieczne, bo gdyby romans wyszedł na jaw, to kobietę czekało utopienie w wodach Bosforu, a mężczyznę jeśli był muzułmaninem – falaka, jeśli giaurem – śmierć.
Zresztą śmierć była w haremie równie częstym gościem co miłość, zaś rekwizytami pozbawiającymi życia były: zatruty sorbet, poduszki, jedwabny sznurek, a przejmowaniu  tronu przez nowego władcę towarzyszył makabryczny rytuał – duszenie przy użyciu cięciwy łuku braci nowego padyszacha.
Koniec naszego spotkania z mieszkankami haremu zwieńczyła opowieść o najsłynniejszej kobiecie, czyli Roksolanie – pięknej, inteligentnej, ambitnej, która skradła serce Sulejmana. I tak nasza wizyta w Topkapi „dobiegła” końca, w czasie kwietniowego DKK poznamy życie codzienne”Króla Słońce i tajemnice Wersalu.

Danuta Jędruszek 
moderator DKK w Trzebnicy

Styczniowa dyskusja w Dygresyjnym DKK


Tematem styczniowego spotkania były biografie i autobiografie, które przeczytaliśmy w minionym roku. Jako pierwszą omawialiśmy monumentalną, nieocenzurowaną biografię Arethy Franklin pt. "Respect" stworzoną przez jednego z najbardziej znanych biografów świata muzyki Davida Ritza. Książka rzeczywiście monumentalna, pełna nazwisk, dat, faktów, trudna do przebrnięcia mimo, że napisana przystępnym językiem. Jest to  bezcenny skarb dla fanów Arethy Franklin i znawców historii muzyki z gatunku R&B, soul i gospel. Kolejną przedstawioną lekturą była świetna, kobieca biografia autorstwa Angeliki Kuźniak "Stryjeńska. Diabli nadali." Zofia Stryjeńska obdarzona ogromnym talentem malarskim przez całe życie boryka się z problemami materialnymi, tonie w długach, nie może sprawować opieki nad swoimi dziećmi, wtedy gdy potrzebują matki. Jest osobą, która nie poddaje się i cały czas zmierza do celu. Smutne jest jej życie, wstrząsająca lektura, prowadzona w brawurowym tempie i przeplatana absolutnie niepowtarzalnym językiem artystki. Kolejne propozycje zostały nadesłane sms od nie mogącej przybyć na DKK Agnieszki i są to: "Gorzkie piaski" H. Mankella - różne wątki i tropy z perspektywy śmiertelnie chorego człowieka. Autobiografia L. Ullmann "Przemiany" to historia dojrzewania kobiety jako matki, żony, aktorki i "Simone" A. Kamińskiej - to historia życia biolożki z rodu Kossaków, "baby z piekła rodem". Kontrowersyjna, mocna kobieta, zakochana w zwierzętach.  Następnie rozmawiałyśmy o książce Mariusza Urbanka "Brzechwa nie dla dzieci". Autor przedstawia nam biografię pisarza bardzo szczegółowo, wręcz drobiazgowo. Oglądamy jego dzieciństwo, młodość, układy rodzinne i związki z kobietami. Poznajemy go jako znakomitego prawnika, specjalistę od praw autorskich. Jako człowieka hojnego, który nigdy nikomu nie odmówił pomocy. Urbanek pisze też o powojennym życiu Brzechwy, o tym co było dobre, a co złe bez osądzania. "Wtedy. O powojennym Krakowie" Joanny Olczak - Ronikier, to osobista podróż autorki do czasów jej bliskich i znanych. Od wojny minęło ponad 70 lat i coraz mniej jest osób, które potrafią opowiadać w tak interesujący sposób o tamtych czasach. To opowieść o rodzinie, która próbuje przeciwstawić się losowi i zapewnić sobie środki do życia w trudnych powojennych czasach. Jest to świat widziany oczyma małej dziewczynki, która po traumatycznych przeżyciach wojennych może na powrót poczuć się dzieckiem. To co urzeka w książce najbardziej to wydarzenia toczące się wokół wydawnictwa (filia krakowska oficyny wydawniczej Mortkiewiczów) i Domu Literatów przy ul. Krupniczej w Krakowie, o którym po dziś dzień krążą barwne legendy.
Wszystkie powyższe książki z czystym sumieniem można polecić każdemu miłośnikowi literatury - nie tylko temu, kto lubi czytać. 

Klaudia Lutosławska-Nowak  
moderator DKK w Kłodzku

15 dni bez głowy

Książka  „15 dni bez głowy”  to debiutancka powieść Dave`a Cousina, która została wydana 2 kwietnia 2014 roku.
W odróżnieniu od większości powieści dla młodzieży ta porusza ważny problem społeczny – alkoholizm rodzica. Cousin zderzył brutalnie czytelników z okropną rzeczywistością młodych bohaterów. Ich dzieje to nie sielankowy obraz dzieciństwa, przeciwnie to okrutna historia rodzeństwa pogrążonego w problemach dnia codziennego i smutnej wizji przyszłości.
Choć Laurece – bohater utworu, ma zaledwie 15 lat musi się wcielić w rolę dorosłego i odpowiedzialnego członka rodziny, musi przejąć obowiązki rodzica, który jest bezradny w swoim problemie. Jego życie nie przypomina naszego – spokojnego i bezpiecznego bytu. Codziennie opiekuje się domem, bratem oraz matką, która budzi naszą odrazę i gniew. Mimo przeciwności losu bohater podejmuje walkę, by przywrócić ich życiu normalny bieg. Pewnego dnia kobieta znika bez śladu, zostawiając synów bez środków do życia, bez jedzenia oraz opieki. Naraża ich na niebezpieczeństwo. Laurence zachowuje zimną krew. Z dnia na dzień dąży do wyznaczonego przez siebie celu. Przeszkody, obowiązki i troska przerastają młodego bohatera. Nadzieję i zdrowy dystans pozwalają mu zachować codzienne, wieczorne wyjścia z domu, aby gra w radiowym teleturnieju Bonanza Bazza. Chwile spędzone z przyjaciółmi utrzymują go w świecie dziecka, a oni naiwnie pozwalają mu zatonąć w marzeniach.
„15 dni bez głowy” to książka pouczająca. Powieść swoją tematyką wyróżnia się spośród  banalnych, wesołych, romantycznych historyjek dla młodzieży. Losy tych dwóch chłopców zmusiły mnie do refleksji nad własnym życiem. Zestawiłam ich życie i swoje, a w podsumowaniu otrzymałam doskonałą receptę na swoje życie.  Już wiem, że jestem szczęśliwą osobą, mam kochających i troskliwych rodziców, a moje problemy … są tak małe, że nie warto o nich wspominać.
Każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie. „15 dni bez głwy” jest doskonałym prezentem na gwiazdkę i na każdą inną okazję.

Weronika Matwiejewa
MDKK w Chojnowie

Dreszcz

Powieść Jakuba Ćwieka „Dreszcz” jest powiązaniem subkultury, religii, poglądów i wartości człowieka. Głównym bohaterem jest Rysiek „Zwierzu” Zwierzchowski, którego całe dotychczasowe życie zmienia się w jednej chwili. Domyślam się, że autor tworząc postać bohatera kierował się własną pasją oraz własnymi upodobaniami. Mogę więc powiedzieć, że jest to alter ego autora.
Zwierzu jest muzykiem rockowym w średnim wieku. Jego codzienną monotonią jest wspominanie koncertów przeżytych za młodu oraz granie na gitarze pod blokiem, denerwując tym samym sąsiadów, a zwłaszcza jednego – emerytowanego górnika. Rysiek nie przejmuje się kompletnie niczym. Ma on licznych potomków, pozostałych po trasach koncertowych lecz do niego przyznaje się tylko córka imieniem Janka. Stara się ona pomóc ojcu jak tylko potrafi, niestety rockman nie wyjawia zainteresowania robienia w życiu czegokolwiek wymagającego poświęcenia oraz obowiązków.
Jego beztroskie życie zmienia się z chwilą, gdy strzela go piorun i uświadamia sobie, że jest  w stanie kontrolować prąd, kierując jego wiązki w dowolnym kierunku...
Tymczasem w Krakowie w niewyjaśniony sposób zostają zamordowani studenci. W tym samym czasie poznajemy młodego Benjamina Benforda, uczącego się na lokaja. Co lepsze, marzenia mają okazję się spełnić i zostaje on lokajem naszego herosa Zwierzchowskiego. Zwierzu ze swojego lenistwa nie ma zamiaru nic uczynić ze swoimi możliwościami, lecz od czego ma swojego wiernego lokaja?  Benford potajemnie zaczyna angażować się w sprawy dawnego Zwierza, który przyjmuje pseudonim Dreszcz.
Jednak nie łatwo będzie zaangażować starego rockmana do walki ze złem i pomocą społeczną.
Jakub Ćwiek stworzył pewnego rodzaju antybohatera, którego zadaniem jest zbawić świat. Trudno mu będzie z rockmana gardzącego  wszelakimi obowiązkami i zobowiązaniami przejść w rolę zbawcy świata. Czy da radę? Czy mu się to uda?
Książka, aż huczy od dźwięków mocnego rock and roll`a. Sądzę, że ta powieść nadaje się dla młodych jak i starszych osób, którzy mają lub mieli coś wspólnego z tego typu kulturą i lubią czytać fantastykę.
Natalia Sankiewicz
MDKK  w Chojnowie

Narzeczona Schulza

Dyskusja nad książką odbyła się w DKK w Kłodzku 15 grudnia 2015 roku.

Juna Szelińska  - Narzeczona Schulza, niedopowiedziana,  po trosze werterowska bohaterka  książki Agaty Tuszyńskiej, wcześniej pogrążona w niebycie - kryje w  sobie  wiele tajemnic. Z wielu kontrowersji i sugestii  składa  się  współczesny portret  Brunona  Schulza. Z kompleksów i lęków, a może bardziej  z demonologicznej  osobowości wynika specyficzna wersja surrealizmu  jego  twórczości. Światem  „malarza stanów” ducha rządził  sensualizm - uważał Ficowski. Schulz sam  miał powiedzieć:  „Sztuka powinna być potrzebna i wolna (…), to krzyk rzucony w ciemność”, a zaraz po tym,  „tylko, że trzeba mieć o czym krzyczeć”.
Juna i Bruno  nie  spotkali się przypadkiem. Mijali się na drohobyckich ulicach. To on zainteresował się piękną brunetką. Wreszcie mu ją przedstawiono.  Znajomość z czasem przerodziła się w  miłosny związek.  Ale dzieliły ich niedomówienia. Z jej strony brak  całkowitej akceptacji skomplikowanej złożoności  jego natury. On, przy bliższym poznaniu ostrożny, trochę wycofany. Raczej zaprzeczenie filmowego amanta. Za to intelektualista – malarz, grafik, prozaik - o niezwykłej wyobraźni. Nauczyciel rysunku – nie lubił swojej pracy.  Jego  wczesne karykatury zdradzały  już skłonności masochistyczne. To musiało zastanawiać. Czy bardzo indywidualne, ironiczne, postrzeganie świata kobiety i biorący się stąd perwersyjny erotyzm Xięgi Bałwochwalczej może zniechęcić do doskonałej poetyckiej metafory Schulzowskiej prozy?  Szelińska  dwie twórczości -  plastyczną i prozatorską - oddzielała, wyróżniając  tę drugą wyraźnie. W miłosnym aliansie nie przylegały do siebie  inne elementy. Ona przystojna i władcza, przechrzczona Żydówka, nie chciała pamiętać o swoim pochodzeniu. Kończące się na „ska” nazwisko brzmiało dumnie. Upoważniało do myślenia: „nie jestem jedną z nich..." .  On, z mocno zaznaczonym poczuciem niższości, wyznawca judaizmu porzuca dla niej  żydowską gminę. On hipnotyzował słowem, ona jego -  urodą. Jednak  oczarowanie, mimo oświadczyn,  za mało   romantyczne, nie skończyło  się mariażem. Z jego strony zabrakło zdecydowania.  Może odwagi?
Tuszyńska po raz kolejny wykorzystując techniki śledztwa dziennikarskiego stawia znaki zapytania, bierze w cudzysłów. Jednak  tym razem  traktuje swoją bohaterkę z dużą empatią.  Czy dwie obce sobie  kobiety połączył  przypadek, los, przeznaczenie? Można jeszcze  długo się domyślać. Prawda przedstawiała się bardziej prozaicznie. Powodem  do napisania biografii  Juny Szelińskiej  były listy wysyłane przez Schulza   do przyjaciół  i  innych i znajomych otrzymane  od Biety Ficowskiej , żony Jerzego Ficowskiego, autora Regionów wielkiej herezji i Okolic sklepów cynamonowych. Pisał w nich również o Junie. Nie zawsze  korzystnie. A już na pewno nie tak, jak pisze o swojej kobiecie zakochany mężczyzna.  Listy Bruna  do Juny  nigdy  się  nie odnalazły. Za mało kochana,  żyjąc przez lata  z dybukiem, pełna goryczy, została z głęboko chowaną  tajemnicą do końca swych dni. Dzięki listom otrzymywanym od Jerzego Ficowskiego  po jego anonsie w Przekroju jeszcze raz przeżywała niespełniony romans z wielkim pisarzem - w tych kategoriach myślała o nim do końca. Fantazje  o byłym kochanku  czyniły jej życie bardziej znośne. Z czasem utwierdza się w gorzkim przeświadczeniu, że  to ona zawsze była tą, która kochała bardziej.  Po jego śmierci - już tylko po  nim  marzenia.  A  może  on w ogóle nie był zdolny do prawdziwych  uczuć? Schulz  pięknie ubierał  je  w słowa, to pewne. Wątpliwości z biegiem lat stawały się coraz większe.  Kiedy wreszcie  zrozumiała, że została oszukana,  mocno zraniona, nie chciała żyć dłużej tylko ułudą . Bezimienna, zasznurowana gorsetem niepamięci. „Muza na emeryturze w ortopedycznym bucie” - pisze o Szelińskiej  autorka. Miłosna historia niespełnienia z powodu bezradności wobec życia, uświadamia, że nieumiejętność  oswajania codzienności z powodu zranionej   dumy,  złego fatum zabija bardzo powoli. 
Bohaterka Tuszyńskiej, postać tragiczna,  popełnia samobójstwo.  Ostatnia jego żona Picassa -   Jacqueline Rogue także odeszła w podobny sposób. Czy można  doszukiwać się  jakiejkolwiek paraboli łączącej te tragedie?  Ta pierwsza  mieszkała  po śmierci artysty we Francji w Chateau de Vauvenargues, w luksusie o jakim można tylko zamarzyć . Druga: zapomniana  i chora, wyobcowana w środowisku, skrzętnie ukrywająca swoją przeszłość, u schyłku  życia  zerwała  wszelkie kontakty ze światem.  Obu kobietom,  bardzo samotnym, zabrakło  podziwu, hołdu  kochanków.  Jacqueline – 161- ego  portretu. Junie - nie wystarczyło  sił,  aby trwać dłużej  w starczym dostojeństwie.
Autorkę posądza się o zuchwałość, że  wyraża myśli  nigdy niewypowiedziane . Ilustruje  prawdy nie  do końca zweryfikowane. Czy słusznie? Czy ma do tego prawo?  Czy stawiane  jej  zarzuty  mieszczą się w  ramach  literackiej fikcji? Czy wszystkie, a jeśli nie, to która z  tez jest bardziej  przystawalna?  Tajemnicą tkwiącą w iluzji prawdopodobieństwa jest umiejętność  przechodzenia  od faktów do fikcji literackiej tak lekko, że prawie niezauważalnie. Brak wyraźnie  zarysowanej  granicy w tej kwestii czyni  ją wyraźnie  sensoryczną, przez co jeszcze bardziej prawdziwą. 

Anna Chlebicka-Gałczyńska