piątek, 22 kwietnia 2016

Śladami kultury w powiecie dzierżoniowskim, tym razem w Pieszycach i Rościszowie

fot. Aldona Świdrak
Ostatnie spotkanie w DKK w Piławie Górnej odbyło się 21.04.br. na wyjeździe.
Wycieczka wystartowała  w Piławie Górnej i dotarła do Centrum Kultury i Biblioteki w Pieszycach. Tam zostałyśmy mile przywitane przez  pracowników Centrum. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od biblioteki, która swoim nowoczesnym klimatem i wyposażeniem idealnie wpisuje się w dzisiejsze potrzeby czytelników. W nowo wybudowanym  obiekcie oprócz biblioteki oglądaliśmy pracownie plastyczną, teatralną muzyczną, sale widowiskową, biura.Dużym zainteresowaniem cieszyła się wystawa prac plastycznych Pani Marioli Ogórek.
Dalszym celem naszego wyjazdu była biblioteka w Rościszowie, jest to obiekt nowy o architekturze, która wpisuje się idealnie w klimat Rościszowa. 
Ostatnim etapem  naszego zwiedzania  był „Dom Tkacza„ w Rościszowie. Sam budynek  i jego wnętrze odrestaurowane  jest w  dawnym  stylu. Wnętrze wyposażone jest w unikatowe ludowe meble  dolnośląskie - kufry szafy, krosno, kołowrotki  do przędzenia nici z XVII i XIX. Rarytasem jest tam książka „Tkacze” wydane w 1904 roku we Lwowie. Jesteśmy pełni podziwu dla właścicieli  za ich pieczołowitość  za jaką  odtwarzają historię regionu. Można by tak opisywać i opisywać, ale ograniczeni tekstem musimy kończyć.
Dziękujemy wszystkim pracownikom Centrum Kultury i Biblioteki w Pieszycach za gościnę a szczególnie paniom: Joannie Mrzygłód  i Bożence Korzeniowskiej a przede wszystkim pani dyrektor Lidii Zakrzewskiej–Struzik za zaproszenie i prezenty. Jeszcze raz wielkie dzięki! 
Bardzo, bardzo dziękujemy  właścicielom „Domu Tkacza” za możliwość  zwiedzenia  obiektu i za  poświęcony nam czas, za  opowieść o  historii powstania  tego obiektu

Aldona Świdrak
DKK w Piławie Górnej  

fot. Aldona Świdrak
fot. Aldona Świdrak

Kryminał na kwietniowym Dygresyjnym Dyskusyjnym Klubie Książki

fot. Klaudia Lutosławska-Nowak
Spotkanie klubowe z kryminałem rozpoczęło się od prezentacji  "Słynni detektywi w literaturze i na ekranie" przygotowanej przez moderatora. Na początku dyskusji okazało się, że nie wszystkie (bo w klubie są same panie) lubią i czytają literaturę tego gatunku. Nie zakłóciło to jednak naszej rozmowy gdyż tematy kryminalne są powszechnie obecne w kulturze popularnej. Punktem wyjścia były lektura książki Marka Krajewskiego "Arena szczurów" oraz Katarzyny Bondy i Bogdana Lacha "Zbrodnia niedoskonała".
Nowa książka Marka Krajewskiego podzieliła dyskutantów, dla jednych treść "Areny szczurów" jest, oględnie mówiąc, niesmaczna. Ogólna konkluzja, że autor chce zszokować czytelnika w związku z tym przerzucił się na brutalne i niesmaczne opisy albo też wyobraźnia autora jest chora. Dla innych (wśród, których jest też pisząca te słowa) najnowszy kryminał to precyzyjny i skrupulatnie przemyślany mikrokosmos zbrodni. Zbrodni, która przeraża i jednocześnie fascynuje. Krajewski to mistrz kryminałów retro, wiernie oddający tło historyczne. To jak operuje słowem i piórem, ta jego lekkość opisów i niesamowity klimat, tworzą mieszankę, która nie pozwala oderwać się od książki. 
Z większym entuzjazmem odniosły się "klubowiczki" do książki "Zbrodnia niedoskonała" napisanej przez Katarzynę Bondę we współpracy z Bogdanem Lachem, znanym policyjnym profilerem. Dobrze wprowadza w temat, przedstawia nam się ofiarę, okoliczności zbrodni i czerpiąc z tych dwóch źródeł profiler wyciąga wnioski, na podstawie których typuje sprawcę. Rozdziały odpowiadają różnym typom sprawców i każdy zakończony jest podsumowaniem z podkreśleniem najważniejszych kwestii co pozwala świetnie usystematyzować wiedzę. Rozmawiałyśmy też o innych książkach zwłaszcza o szeroko reklamowanym thrillerze "Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins. Książkę szybko się czyta, fabuła jest przemyślana, akcja wartka, a zakończenie zaskakuje. Ale uznałyśmy, że jest to książka pokazująca działanie współczesnego rynku wydawniczego. Czyli, że dobra promocja wydatnie przyczynia się do powodzenia i popularności książki. Jak zwykle było też wiele dygresji, a rozstałyśmy się ze wspólną myślą, że dawne kryminały posiadały często wątek humorystyczny, który łagodził drastyczne wydarzenia. Inaczej jest ze współczesnym kryminałem, który często epatuje okrucieństwem, brutalnością i wulgaryzmami. Co nie przeszkadza nam zazdrościć koleżance, która zdobyła wejściówkę na spotkanie z Jo Nesbo we Wrocławskim  Capitolu. 

moderator Klaudia Lutosławska-Nowak
DKK Kłodzko

fot. Klaudia Lutosławska-Nowak

Spotkanie z Barbarą Kosmowską

Dnia 20 listopada młodzież gimnazjalna wzięła udział w spotkaniu autorskim z Barbarą Kosmowską, która przybyła na zaproszenie Dyskusyjnego Klubu Książki działającego w Bibliotece Publicznej w Miliczu. Pani Barbara jest literaturoznawcą, pracuje na stanowisku adiunkta Zakładu Historii Literatury Romantyzmu i Pozytywizmu na Wydziale Filologiczno-Historycznym w Akademii Pomorskiej w Słupsku, pisze słuchowiska dla dzieci i młodzieży, ale przede wszystkim realizuje się pisząc powieści dla młodzieży i dorosłych. Jej powieści spotkały się z dużym uznaniem czytelników, otrzymały także prestiżowe nagrody literackie. „Pozłacana rybka" została Książką Roku 2007 oraz zajęła I miejsce w Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren. Powieść „Buba" zwyciężyła w ogólnopolskim konkursie na powieść dla dzieci i młodzieży pod hasłem „Uwierz w siłę wyobraźni", natomiast za utwór „Teren prywatny" pisarka otrzymała główną nagrodę w konkursie na polską wersję Dziennika Bridget Jones. Pani Barbara jest przesympatyczną, uśmiechniętą osobą. Już od pierwszych chwil spotkania nawiązała dobry kontakt z milicką młodzieżą. Z lekkością i humorem opowiadała o początkach swojej kariery literackiej, wyjawiła także kilka historii z życia prywatnego. Chętnie odpowiadała na zadawane pytania, jeszcze głębiej zarysowując swoją pasję do pisania. Mówiła o różnicach między pisaniem książek dla młodego czytelnika, a czytelnika dorosłego, o pomysłach na powieść, w której podejmowane są różne trudne problemy, niejednokrotnie z życia współczesnego czytelnika. Autorka wspomniała również o książce „Niechciana", która przedstawia problem niechcianej ciąży i ukazuje jak niełatwo jest być wrażliwą nastolatką, w pozornie bezpiecznym otoczeniu. Pani Barbara chciałaby, aby każdy czytelnik odnalazł w jej literaturze zrozumienie, wsparcie i ukojenie. Młodzież gromkimi brawami podziękowała za wartościowe spotkanie. 

moderator Monika Cieśla
DKK w Miliczu

Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się strefa komfortu...

fot. Maria Kirkiewicz
Dyskusyjne Kluby Książki kreują modę na czytanie poprzez spotkania z ciekawymi ludźmi, interesujące dyskusje, możliwość twórczego wykorzystania wiedzy płynącej z książek.
19 kwietnia odbyło się w Ostroszowicach niesamowite spotkanie z Panem Sławomirem Parzonką
Nasz gość to człowiek wielu pasji, otwarty na przekraczanie granic ludzkich możliwości mających znamiona rozsądku.
Imponujące zainteresowania Pana Sławka, eksploracje jaskiń, zdobywanie górskich szczytów, uprawianie skialpinizmu, ski tuning, pełnienie odpowiedzialnych funkcji oraz zadań pełnionych w Ratownictwie GOPR i Ratownictwie Jaskiniowym budzą wielki szacunek do tego wyjątkowego człowieka.
Na pytanie czytelnika co powoduje, że podejmuje się pan takich wyzwań, gość odpowiedział, że dla niego "życie zaczyna się tam, gdzie kończy się strefa komfortu..."
Bardzo interesujące opowieści o ekspedycjach do Chin, Turcji, Austrii oraz na Ukrainę rozbudziły marzenia uczestników spotkania.
Pokaz specjalistycznego sprzętu do zdobywania jaskiń, przymierzanie kombinezonu, podziwianie specjalnych butów do skialpinizmu oraz nietypowych nart pokazało w pełni, że ten rodzaj sportu przeznaczony jest dla ludzi wytrwałych w swoich marzeniach.
Wirtualna podróż do Chin zadziwiała nas pięknymi widokami oraz zaskakującymi reakcjami tubylców na pierwszy kontakt z białym człowiekiem. Są takie miejsca na Ziemi... gdzie życie smakuje inaczej. Zdobywanie Jaskini w Miao Keng o głębokości 650 m zapierało dech.
Wspaniałe fotografie pokazywały grozę i piękno naszej planety.
Mogę nazwać siebie Armstrongiem, ponieważ zdobywanie jaskiń podobne jest do postawienia pierwszego kroku na Księżycu" powiedział  Pan Sławek.
Z kolei wyprawa na Elbrus pokazała nam,że człowiek jest w stanie osiągać rzeczy w naszym pojęciu niemożliwe.
Karkołomne zjazdy skialpinistów  na zboczach Alp mogli oglądać jesynie ludzie o mocnych nerwach. 
Gdyby spróbować ocenić lub zmierzyć to wszystko co robi Sławomir Parzonka, trudno byłoby znaleźć odpowiednią skalę.
Spotkanie to  pokazało, jak ważną rolę odgrywa  podążanie za marzeniami i czyni życie bogatszym. 

Maria Kirkiewicz
DKK w Ostroszowicach

fot. Maria Kirkiewicz
fot. Maria Kirkiewicz

„Nieelegancki Wersal Ludwika XIV”

fot. Danuta Jędruszek
Wersal i jego mieszkańcy z Królem - Słońce Ludwikiem XIV to temat intrygujący. Dlatego w czasie kwietniowego DKK wybrałyśmy się w wirtualną podróż do Wersalu, którego budowniczym był właśnie Król – Słońce.
Podziw budziła Sala Lustrzana, na sklepieniu której namalowano sceny ukazujące sukcesy militarne króla. W Salonie Diany goście przyglądali się Królowi grającemu w bilard lub karty, a w Salonie Wenus odbywały się bale. Król znany był też ze swej miłości do ogrodów, w których spędzał wolny czas i urządzał bale. Ich charakterystyczną cechą były fontanny,a ponieważ w Wersalu brakowało wody, uruchamiano tylko te w pobliżu których akurat przechodził władca.
Ale cóż z tego, że Wersal olśniewał przepychem,a ściany i sufity pławiły się w złocie, że stał się ósmym cudem świata skoro cuchnął, bo w planach nie uwzględniono... ubikacji, a tylko „garderoby” będące czymś pośrednim między bieliźniarką a kredensem, a ich podstawowym wyposażeniem był nocnik umieszczony w siedzisku z dziurą.
Ale nie tylko pałac i okolica śmierdziały. To samo dotyczyło jego mieszkańców. W XVII w. raczej nie używano wody do kąpieli, te uważano za szkodliwe, wystarczyło zanurzenie rąk w wodzie i przetarcie twarzy wilgotną szmatką, tak też czynił Król – Słońce.
Prawie całe życie Króla odbywało się na widoku, publiczność towarzyszyła mu od rana do nocy, nawet do „gabinetu interesu” wchodzili dworzanie i współpracownicy. W czasie naszej prezentacji przedstawiłyśmy życie codzienne Króla i towarzyszące mu rytuały. Jak wyglądał poranek jak przebiegała ceremonia grand lever, co Król jadał, jak wyglądał jego dzień w pracy i jak spędzał wieczory, czyli poznaliśmy 24 godziny z życia Króla – Słońce.
Ludwik spędził na tronie 72 lata. Jego Francja była supermocarstwem, a on stał się wzorem dla kolegów monarchów. W pełni zasłużył sobie na przydomki: Ludwik absolutny, Ludwik słoneczny, Ludwik waleczny, i kochliwy. Znany był zwłaszcza z tego ostatniego przydomka. Otaczała go aura, która działała na kobiety. Jedna z najbardziej znanych jego kochanek była panna la Valliere – śliczna i sympatyczna, ale głupiutka, a Król pragnął czegoś więcej, mianowicie kobiety zmysłowej i inteligentnej znalazł te przymioty w pani Francaise de Montespan, która niestety miała męża, ale była piękna, inteligentna i ambitna. Król miał gargantuiczny  apetyt seksualny, więc również zdradzał panią de Montespan, a ona zbytnio się tym nie przejmowała, bo Król zawsze do niej wracał. Pewnego dnia jednak nie wrócił, bo zakochał się w pięknej Fontanges. Gdy po krótkiej  i zagadkowej chorobie zmarła, to o jej śmierć podejrzewano właśnie Montespan, która po tej tzw. aferze trucicielskiej została odesłana i zamieszkała w klasztorze. Między swymi miłostkami Ludwik XIV „znalazł czas”, by uczynić Francję mocarstwem dominującym w całej Europie Zachodniej. Wszystkie jego sukcesy: sprawnie działający organizm państwowy, doskonale zorganizowany dwór, wreszcie jego gust, jak i twórcze rozwinięcie osiągnięć jego poprzedników (Kardynała Richelie i Ludwika XIII) sprawiły, że stał się niedościgłym wzorem władcy absolutnego naśladowanym przez wielu panujących w XVII i XVIII a nawet XIX w.
Mówiąc o Wersalu i jego mieszkańcach nie mogliśmy pominąć mody i makijażu z czasów panowania Ludwika XIV. Makijaż tego okresu miał za zadanie ukryć znamiona i niedoskonałości. Stąd obfite nakładanie pudru, nawet na peruki (puder tuszował też brud). Równie obficie nakładano róż na policzki dam. Obejrzałyśmy modę damską i fryzurę, która wprowadziła kochanka Ludwika XIV tzw. fontaż i jego ewaluację. Nie zabrakło elementów mody męskiej, którą w Polsce krytykowano jako zniewieściałą, wamsa czy szustokoru.
Dlaczego bogaty Wersal wyznaczający kanony mody i obyczajów, z bogatymi pomieszczeniami, ogrodami i fontannami był nieelegancki? Nie posiadał ani jednej łazienki i toalety, to w tym czasie lekarze odradzali kąpiel  w wodzie twierdząc, że sprzyja wielu chorobom, nakładano grube warstwy pudru, zraszano ciało perfumami, zamieszkiwały w nim rzesze wystrojonych dworzan,ale także niezliczone populacje insektów, samo łoże królewskie było pełne pluskiew i pcheł, a kunsztowne peruki dam i kawalerów były pełne wszy, w pokojach było ciemno i ponuro, a smród panował pod oknami pałacu i w jego wnętrzach, to samo dotyczyło też jego mieszkańców.
Ludwik XIV stworzył kodeks praw wersalskich dworzan, po to by ich uszczęśliwić w takim pojęciu, jakim on je rozumiał, jego słowo było kanonem, jego życzenie prawem. W zamian życzył sobie tylko jednego: „myślcie tak jak ja tego chce Król – Słońce, ponieważ „Państwo – to ja”.
Naszą wędrówkę po Wersalu, jego okolicach  i życiu Ludwika XIV odbyłyśmy na podstawie książek P. Gaxotte „Ludwik XIV”, W. Magdziarza „Uwodziciele władzy. Geneza i organizacja dworu Ludwika XIV, M. Gressor „Największe romanse wszech czasów”, L. Eduardo ”Kochanki. O uwodzeniu władzy i ambicji, historie prawdziwe”, E Watała „Cuchnący Wersal”.

moderator Danuta Jędruszek
DKK w Trzebnicy

piątek, 15 kwietnia 2016

Patchwork ze słów

Kolejna książka Doroty Masłowskiej znów budzi emocje. U mnie jak najbardziej pozytywne. Nie jestem fanką „Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną” ani „Pawia królowej”, ale od „Między nami dobrze jest” czytam Masłowską z dużym uznaniem dla jej pisarskiego warsztatu.Dla pisarki  „Kochanie, zabiłam nasze koty” jest eksperymentem językowym w tym sensie, że podejmuje próbę „ładnego” pisania, jak dla mnie bardzo udaną. Czytelnicy Masłowskiej z pewnością widzą różnicę w stylu jakim napisana jest książka.  Jak zwykle jest to specyficzny język, bardzo wyrazisty, barwny, ale na pewno nie spotka się z zarzutem wulgarności. 
Świat przedstawiony w powieści nie jest linearny. Nie ma tu  jednej historii, która jest opowiedziana od początku do końca. Książka przypomina patchwork, całość zlepioną z wielu fragmentów. Na początku, ta fragmentaryczność może przeszkadzać, ale bardzo szybko staje się jej atutem. 
W „Kochanie, zabiłam nasze koty” autorka opisuje świat współczesnych młodych ludzi. Scenografia jest amerykańska, ale to tylko tło, spod którego  wyziera  polska rzeczywistość. Punktem wyjścia historii jest relacja koleżeńska między dwiema singielkami. Farah i Joanne wiodą zwyczajne, beztroskie życie , spędzając czas po pracy na  wspólnych zakupach w galeriach handlowych i zajęciach jogi, aż do momentu, w którym jedna z nich poznaje partnera, co wystawia przyjaźń na próbę. 
Masłowska wyśmiewa współcześnie lansowany tryb życia, który nie niesie ze sobą żadnych wartości. Jest bezlitosna w opisie swoich bohaterów, którzy miotają się w swoich życiach, doświadczając wszystkiego bardzo naskórkowo, powierzchownie. Galeria postaci jest karykaturalna i godna pożałowania. 
Pozwolę sobie zacytować autorkę: ”Och cholera! Miała tylko chwilę, by wszystko zmienić. Podrównać obrzępolone włosy, ogolić nogi, wymyślić sobie jakieś kwestie, żarty, zabawne komentarze, którymi mogłaby potem spontanicznie sypać. Zamaskować różne dowody na bycie nią, tą okropną nią, wepchnąć najbardziej kompromitujące ślady swojego życia do schowka na płaszcze – wszystko, co mogłoby sugerować, że ma te różne żenujące przypadłości: przemianę materii, pięty, paznokcie, zęby…” 
Masłowską czyta się dla jej języka. Język jest dla niej jak plastelina, z której lepi nowe kształty, nowe słowa, opisujące rzeczywistość. Celność obserwacji współczesnego świata jest porażająca. Czy czasami w tym lustrze nie widzimy niestety sami siebie?

Jolanta Giza-Gawron  
DKK Łgarz Chojnów

Europejska podróż moderatorów DKK

fot. Izabela Drapała
7 kwietnia moderatorzy Dyskusyjnych Klubów Książki z naszego województwa spotkali się po raz pierwszy w tym roku na wykładzie dotyczącym współczesnej literatury reportażowej.
Dr hab. z Uniwersytetu Wrocławskiego – Urszula Glensk zaprezentowała nam najciekawsze i godne polecenia jej zdaniem książki z tego gatunku literackiego. Jej wykład "Utrafić w rytm życia" - o współczesnej literaturze reportażowej poruszał następujące tematy: 

Reportaż – historia zapomnianego faktu
  • Martin Pollack, Cesarz Ameryki. Wielka ucieczka z Galicji (2011)
  • Maciej Zaremba Bielawski, Higieniści. Z dziejów eugeniki (2011)
  • Elisabeth Ǻsbrink, W lesie wiedeńskim wciąż szumią drzewa (2013)
  • Goran Rosenberg, Krótki przystanek w drodze do Auschwitz (2014)
Podróże Europejczyków – śladami innych tożsamości
  • Krzysztof Varga, Gulasz z turula (2007)
  • Dionisios Sturis, Grecja. Gorzkie pomarańcze (WAB, 2013)
  • Colin Thubron, Po Syberii. Orient Express (2011)
  • Karl-Markus Gauß, Mieszkańcy Roany odchodzą pogodnie (2010)
Reportaż polityczny – rewizja społecznej „normalności”
  • Zbigniew Parafianowicz, Michał Potocki, Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę (2015)
  •  Ǻsne Seierstad, Jeden z nas. Opowieść o Norwegii (WAB 2015)
  • Korespondencje wojenne – katastrofa z perspektywy zewnętrznego obserwatora
  • Jean Hatzfeld, Strategia antylop
  •  Ǻsne Seierstad, Dzieci Groznego (WAB, 2007)
Reportaż społeczny – literatura publicznych niedyskrecji
  • Jenny Nordberg, Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie (2015)
  • Ewa Winnicka, Angole 2014 (wcześniej Londyńczycy 2011)
  • Chalid Al-Chamisi, Taxi. Opowieści z kursów po Kairze (Karakter, 2011)
  • Karolina Domagalska, Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro
Uchodźcy – opowieść o boat people i o globalnej rewolucji
  • Reporter – galernik wrażliwości
  • Klaus Brinkbaumer Afrykańska odyseja (2009)
  • Stefano Liberti, Na południe od Lampedusy. Podróże rozpaczy (2013)
  • Jarosław Mikołajewski, Wielki przypływ (Dowody na Istnienie, 2015)
W drugiej części spotkania przenieśliśmy się w piękne i malownicze miejsca Europy. Moderatorka DKK w Strzelinie – Maria Tyws zabrała nas w podróż po Sycylii i Portugalii.
Na zakończenie zaś moderatorka DKK Audiobooka we Wrocławiu – Ewelina Tulko oprowadziła nas po niewidzialnym Wrocławiu – w oparciu o publikacje dla osób słabo widzących i niewidzących.

Zapraszamy do obejrzenia krótkiej fotorelacji.

Izabela Drapała  

fot. Izabela Drapała

fot. Izabela Drapała

fot. Izabela Drapała

fot. Izabela Drapała


Zabójstwo Pitagorasa

MARCOS CHICOT
Zabójstwo Pitagorasa

Dnia 14 kwietnia 2016 r. w Gminnym Centrum Kultury i Bibliotece w Pielgrzymce odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki, na którym poddaliśmy dyskusji doskonałą książkę historyczno-przygodową z Pitagorasem w roli głównej. 
Akcja powieści toczy się w 510 roku p.n.e. w Krotonie pokazując prawdziwy i interesujący świat tego greckiego miasta. Śledząc losy bohaterów  bardzo wiele dowiadujemy się o pitagorejczykach i ich osiągnięciach, symbolach i ich znaczeniu (pentagram..), a także o liczbie Pi i o tym ile człowiek był gotów zapłacić za wiedzę. 
Zabójstwo Pitagorasa to wielowątkowa powieść, w której znajdziemy politykę, filozofię, kryminał, a także prawdziwą miłość. Gorąco polecam przede wszystkim, ale nie tylko miłośnikom historii, matematyki i starożytnej Grecji.

Łucja Lipowiecka
moderator DKK w Pielgrzymce