poniedziałek, 30 marca 2015

Ludzie są banalnie przewidywalni - o książce "Pan Przypadek i trzynastka"

Książka ta jest jak muzyka – lekka, łatwa (a może ładna) i przyjemna. Ma 200 stron i tylko trzy rozdziały. Język jest prosty, ciekawy, często dowcipny, z wieloma neologizmami.
Główny bohater to Jacek (podobnie jak autor) Przypadek. Już samo nazwisko daje wiele do myślenia, niby przypadkowo zajmuje się sprawą, a jednak...
Akcja I rozdziału dzieje się współcześnie we Warszawie na Starym Mokotowie, w przedwojennej kamienicy. Mieszka tu między innymi starsza pani Irmina Bamber (znów nazwisko charakterystyczne) – magister psychologii, mająca ogromne znajomości wśród znaczących ludzi w mieście. Skradziono jej cenne obrazy, między innymi  Malczewskiego. Do poszukiwania, oprócz policji, włączyła młodego sąsiada Jacka. Ten dzięki swojej spostrzegawczości, obserwacji, bystrości umysłu logicznemu myśleniu wydedukował, że sąsiad spod numeru 13 jest złodziejem, bo ma nierówno pod sufitem zawieszony żyrandol, to znaczy niesymetrycznie w stosunku do ścian.
Drugim sukcesem Jacka - detektywa amatora jest wykrycie przestępczej działalności agencji nieruchomości, która skupuje cenne wille za bezcen, informując listownie o skarbie (znaczki pocztowe) ukrytym w budynku. Właściwie oszuści zarabiają na pozornie subtelnej różnicy między słowami ZADATEK a ZALICZKA. Tymczasem różnica prawna w umowie kupna – sprzedaży jest ogromna. Agencja wpadła na kupnie willi pana Kolanko z ul. Podgórnej 13. Sam tytuł tego rozdziału Listonosz zawsze przychodzi dwa razy jest parafrazą tytułu filmu Listonosz zawsze dzwoni dwa razy (z Jackiem Nicholsonem i Jessicą Lange, produkcji  amerykańsko-niemieckiej  z 1981 roku).
W kolejnym rozdziale nasz bohater Jacek udowodnił kradzież sztuki teatralnej – komedii   po tytułem Trzynaste krzesło: przez  zarozumiałego znanego dramaturga. Autorem właściwie jest młody zdolny Jan Fredro – (znowu znane nazwisko). Sam jak na ironię jest smutny, niepozorny, nie może przebić się przez mur obojętności znanych redakcji i dyrektorów teatrów. Stąd tytuł rozdziału Mężczyzna, który się nie uśmiechał.
Jacek obraca się w kręgu ludzi wykształconych, prawników, dziennikarzy. Sam ma wyższe wykształcenie, choć mocno niepełne, co jest zmartwieniem jego ojca, prowadzącego kancelarię prawniczą. Rozwiązywanie zagadek kryminalnych nie stwarza Jackowi żadnego problemu, robi to jakby przez przypadek. Jest bystry, spostrzegawczy, myślący, prawidłowo kojarzy fakty, zauważa drobne, z pozoru nic nie znaczące detale, które uchodzą uwadze innym ludziom. Są pomijane przez policję, na przykład  podkomisarza Łosia, lub mecenasa, obrońcę dramaturga – złodzieja. Z aktywności detektywa - amatora nie jest zadowolony jego ojciec, ceniony mecenas, bo to dla niego wielka ujma, wstyd, amatorszczyzna syna, zamiast solidnego wykształcenia prawniczego.
Świetna książka, ciekawa, łatwo się ją czyta. Nie ma zawiłości akcji, zagadek, które zwykle rozwiązywane są na ostatnich stronach powieści kryminalnych. Za to jest wspaniały, dowcipny, subtelny język, na przykład nazwiska, które natychmiast charakteryzują bohaterów jak: Bamber, Przypadek, Łoś, Fredro, Klempuch. Inne perełki językowe to nazwy barów:„Zakrapialnia”, „Szypułka” - mówią same za siebie. Ciekawe są powiedzenia wprowadzone przez autora np.
Ludzie są banalnie przewidywalni
Prośby przeciw skuteczne
Paszkwilancki atak
Młody Bóg Seksu
Krzesło nie przystosowane do ciężaru jego osobowości (otyły)
Wykształcenie wyższe mocno niepełne
Bezwarunkowo (jak EWENTUALNIE w filmie).
Niech pan czyta między wierszami, bo tu nie ma słowa prawdy..., i szereg innych.
A wszystko to wspaniale łączy tytułowa trzynastka, która pojawia się wielokrotnie w każdym rozdziale, ale według wielu przynosi pecha ludziom.
Brawo Panie Autorze Jacku Getnerze! Prosimy o więcej.

Maria Sobaniak
klubowiczka DKK w Wąsoszu

Być kobietą w Japonii...

Przemierzając świat i zgłębiając tajniki „bycia kobietą w różnych kulturach...” dotarłyśmy do Japonii. Nasze spotkanie odbyło się 3 marca.
Przygotowana prezentacja przedstawiała ciekawe miejsca: Tokio, Nikko, Miyajimę, Kegon, Narę. Zajrzałyśmy też do wnętrza domów japońskich, byłyśmy zachwycone Kotatsu, czyli ogrzewanym stolikiem, przykrytym kołderko-kocykiem, przy którym integruje się rodzina.


Jakie są właściwie japońskie dziewczyny? Są po prostu kawaii, czyli urocze, słodkie, choć w rzeczywistości większość jest mocno przeciętna, ubiera się dość infantylnie i kiczowato, w stroje pełne falbanek, kokardek, inne są wystylizowane na postacie z japońskich komiksów, całość dopełniają różnokolorowe włosy, np. w kolorze jajecznej żółci. Aby zniwelować defekty w budowie Japonek już dawno wymyślono kimono i yukatę, które przewiązuje się pasem obi, co optycznie wydłuża sylwetkę, dopełnieniem tego tradycyjnego stroju są klapki – geta lub sandały zori.
W opowieściach o japońskich kobietach nie mogło zabraknąć wzmianki o gejszach i hostessach „gospodyniach” herbaciarni – ochaya. Maestria gejszy i hostessy polega na tym, by rozbudzić w męskim sercu miłe podejrzenie, że jej czułe słówka i admiracje jego osoby są szczere, a u ich podłoża leży bezinteresowne uczucie.


Rodzina japońska jest z jednej strony patriarchalna, a z drugiej strony matriarchalna. Ponieważ to kobieta zajmuje się finansami i wychowaniem dzieci. Budzi się przed innymi domownikami, odpowiada, by wszyscy wstali na tyle wcześnie, by zdążyli do pracy i szkoły. Wieczorem czeka na męża wracającego z pracy, usługuje mu przy kolacji i towarzyszy przy posiłku. Wbrew zachodnim stereotypom dotyczącym dużej uległości Japonek, warto zwrócić uwagę na fakt, że choć przymykają one oko na późne powroty mężów do domu, po których usługują im iście po królewsku – to jednak dom prowadzą silną ręką. Wszystkie wydatki pokrywane są z pensji męża. Dom to dominium kobiet, jedyne miejsce, gdzie w tym zdominowanym przez mężczyzn społeczeństwie oddano Japonkom władzę absolutną.


Informacje o kobietach japońskich czerpałyśmy z książek: J. Bator Japoński wachlarz i A. Świątek Japonia w sześciu smakach, w których przedstawiono twarz Japonii z bliska: widać piękne oczy, ale też grubą warstwę pudru na policzkach. A także to, co jest pod pudrem. Z książek wyłania się też obraz kraju, w którym firma staje się domem, a szef i pracownicy zastępują członków rodziny, w którym nie liczy się jednostka, lecz społeczność.
Na zakończenie spotkania nasze czytelniczki dostały żurawie złożone metodą origami przez koleżankę Asię. W kulturze japońskiej żuraw przynosi obdarowanej nim osobie szczęście. Mamy więc nadzieję, że szczęście będzie sprzyjać uczestniczkom naszego spotkania...

Danuta Jędruszek
moderator DKK w Trzebnicy

piątek, 27 marca 2015

O przygodach detektywa geniusza

Pan Przypadek i trzynastka Jacka Getnera to pierwsza z czternastu książek opowiadających o przygodach detektywa geniusza. Książka jest napisana słownictwem potocznym, dlatego czyta się ją łatwo i przyjemnie. Głównym bohaterem książki jest około trzydziestoletni kawaler Jacek Przypadek. Pan detektyw utrzymuje się z wynajmowania kilku mieszkań w Warszawie i wspomagania finansowego przez jego ojca, który jest adwokatem. Pan Przypadek to odważny, czasem aż bezczelny ale zawsze uprzejmy i inteligentny człowiek i bardzo spostrzegawczy detektyw.
Pan Przypadek zmierzy się z trzema sprawami do rozwiązania (Arszenik i stare obrazy; Listonosz zawsze przychodzi dwa razy; Mężczyzna, który się nie uśmiechał), a wspierać go będzie oddana i ulubiona sąsiadka bohatera, przemiła pani Irmina Bamber. Sprawa rozpocznie się od złodziejstwa kilku bardzo ważnych i cennych obrazów pani Irminy. Sąsiadka bohatera najpierw poprosiła o pomoc policję , natomiast nie wierzyła w ich skuteczność i możliwości dlatego chciała skorzystać z pomocy Jacka, gdyż była oczarowana jego spostrzegawczością i skutecznością w takich sprawach, wierzyła, że z pomocą Pana Jacka uda się jej odzyskać skradzione obrazy.
Naszym zdaniem, najciekawszą ze spraw zajmujących się przez detektywa jest Listonosz zawsze przychodzi dwa razy. Wydawać by się mogło, że rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki, a mimo to potrafi nas zaskoczyć...
Książka jest warta przeczytania i polecamy ją wszystkim czytelnikom  bez względu na wiek. wzbudziła ona w Nas wielką ciekawość i z zaciekawieniem będziemy czytać kolejne części z tej serii.

Patrycja Rozwadowska i Michał Olejnik
(uczniowie Technikum Ekonomicznego w Górze, odbywający czterotygodniową praktykę w Bibliotece Publicznej w Wąsoszu)

O życiowych paradoksach i tragicznych zrządzeniach losu, które zmuszają do okrutnych wyborów

We wtorkowe popołudnie, 24 lutego odbyło się w  bibliotece na Piaskowej Górze kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. Omawialiśmy najnowszą książkę Ignacego Karpowicza pod tytułem Sońka.
Powieść Karpowicza opowiada o życiowych paradoksach i tragicznych zrządzeniach losu, które zmuszają do okrutnych wyborów. To brutalna historia o miłości i o śmierci.  O bohaterach szczęśliwych przez chwilę i takich, którzy nigdy szczęścia nie zaznali, o ludziach  złych i tych szlachetnych. Stawia przed czytelnikiem pytania o to czy można kochać wroga i mordercę i czy można dla miłości poświęcić wszystko, także życie najbliższych. Jest hymnem na cześć miłości i skargą na historię, która sieje śmierć, nienawiść i upodlenie.
Książka wzbudziła sporo kontrowersji. Niektórym z naszych klubowiczów książka się bardzo podobała i uznali ją za wartościową pozycję. Inni z kolei uważali, że książka nie niesie za sobą żadnego przesłania, zawiera nieprzekonywujące opisy. Nie każdemu również, przypadł do gustu, styl pisania autora. Ta różnorodność opinii sprawiła, że dyskusja była niezwykle interesująca.

Dorota Sternik
moderator DKK na Piaskowej Górze
w Wałbrzychu

piątek, 20 marca 2015

Od profanum do sacrum

Na marcowym spotkaniu DKK gościliśmy Sławomira Kopera. W historii biblioteki żadne spotkanie autorskie nie przyciągnęło takiej rzeszy czytelników.  
Pisarz mówił, że jeśli autor cały czas się uczy i stosuje do uwag czytelników, wówczas jego książki cieszą się zainteresowaniem. Historycy mają swoje zdania, a czytelnicy oceniają.


Nigdy nie miał ambicji naukowych, lubi popularyzować historię. Nie interesuje go polityka, skupia się na życiu prywatnym elit. W historii nic nie jest jednoznaczne konflikty prawicowe i lewicowe zazębiają się.  
Przekaz historyczny ma być lekki, łatwy i przyjemny. Zapytany jak to robi, odpowiedział: A co ja Mickiewicz? Nie szukam natchnienia, siadam i pisze
Rozmawialiśmy m.in. o „ciekawostkach” Drugiej Rzeczypospolitej i epoce
PRL-u, której można zarzucać różne rzeczy, ale były to czasy bogate w kulturę. 
Spotkaniu towarzyszyła burza emocji, od podziwu po oburzenie.
Starsza Pani zarzuciła pisarzowi, że zajmują go plotki nie fakty, że profanuje. Wyszła ze spotkania. Młoda kobieta z naręczem książek, mówiła, że książki Sławomira Kopra poleca uczniom a oni z zainteresowaniem sięgają po lektury polonistyczne i historyczne. 
Sławomir Koper obecnie pracuje nad książką  Królowe salonów PRL-u, która ma się ukazać w kwietniu 2015 r. Polecał Listy Kazimiery Iłłakowiczówny do siostry. Przeglądając literaturę i dokumenty IPN-u trafia na nowe tropy i smaczki, inspiracje do kolejnych książek. Rozmawialiśmy jak życie prywatne wpływa na politykę i odwrotnie.

Urszula Bielecka
moderator DKK „Fiszka”
w Filii nr 23 MBP we Wrocławiu

czwartek, 19 marca 2015

Jacek Hugo-Bader „Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak” – tragiczna historia ICE WARRIORS – Lodowych Wojowników

Lutowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki (DKK), na którym omawiano książkę znanego polskiego reportażysty Jacka Hugo-Badera pt. Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak, miało niezwykle emocjonujący przebieg.
Jacek Hugo-Bader uczestniczył latem 2013 r. w wyprawie zorganizowanej przez Jacka Berbekę, mającej na celu odnalezienie ciał Macieja Berbeki oraz Tomasza Kowalskiego, zaginionych podczas zimowej ekspedycji na Broad Peak. 5 marca 2013 r. polska ekipa kierowana przez Krzysztofa Wielickiego w składzie: Maciej Berbeka, Adam Bielecki, Tomasz Kowalski oraz Artur Małek, jako pierwsi na świecie zdobyli zimą ośmiotysięcznik Broad Peak. Niestety, ten nadludzki wyczyn wpisujący polskich „Ice Warriors” na karty światowego himalaizmu okupiony został życiem dwóch uczestników. Te tragiczne wydarzenia poruszyły całą Polskę, podzieliły i skonfliktowały środowisko rodzimych himalaistów i wywołały kontrowersyjną dyskusję o odpowiedzialności moralnej ocalałych uczestników.


Jacek Hugo-Bader w swojej książce w niezwykle przejmujący sposób opisuje kulisy wyprawy poszukiwawczej, w której brał udział, walkę z własnymi słabościami oraz niechęcią współuczestników przedsięwzięcia. W charakterystycznym dla siebie stylu przybliża czytelnikom chlubną historię polskiego himalaizmu oraz próbuje zrozumieć pasję ludzi gór, niekiedy graniczącą wręcz z szaleństwem. Autor stara się bezstronnie przedstawić punkt widzenia zarówno ocalałych z feralnej wyprawy, jak i rodzin tragicznie zmarłych uczestników. Jacek Hugo-Bader opisuje także ekstremalne warunki panujące na tak dużych wysokościach i ich wpływ na organizm człowieka. 
Trudna tematyka poruszana przez Jacka Hugo-Badera wywarła na uczestnikach spotkania ogromne wrażenie i wywołała pełną emocji dyskusję. Książka pt. Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak to mocna, poruszająca i wartościowa literatura godna polecenia nie tylko miłośnikom gór. Spotkanie DKK było bardzo udane, a stałym klubowiczkom niezmiernie miło było gościć nową uczestniczkę, panią Teresę Burską.
26 marca 2015 r. odbędzie się kolejne spotkanie DKK, podczas którego uczestniczki podzielą się wrażeniami z wybitnego, nagrodzonego Oskarem, filmu Pawła Pawlikowskiego Ida.
ZAPRASZAMY!

Izabela Fiedler
moderator DKK w Bielawie

środa, 18 marca 2015

A skąd Pan to wie? - spotkanie ze Sławomirem Koprem

5 marca 2015 r. Filia MBP nr 7 we Wrocławiu gościła Sławomira Kopra. W spotkaniu uczestniczyli w pełnym składzie członkowie DKK i zainteresowani czytelnicy. Autor opowiadał w jaki sposób tworzy książki historyczne o charakterze popularnym, o źródłach, materiałach  które wykorzystał do pisania. Większą część spotkania upłynęła pod lawiną pytań ze strony uczestników, często padało pytanie: A skąd Pan to wie? Autor wyczerpująco odpowiadał na wszystkie pytania. Wszyscy uczestnicy byli mocno podekscytowani i zachwyceni spotkaniem, mobilizowali autora do dalszego pisania.

Rozalia Podgórska
moderator DKK w Filii nr 7
Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu






wtorek, 17 marca 2015

Ludzie są banalnie przewidywalni…

Pan Przypadek i trzynastka to pierwsza część, z zaplanowanych przez autora, czternastu książek o tematyce detektywistycznej.
Główny bohater Jacek Przypadek to niespełna 30–letni człowiek, który nie ma planów na własne życie. Jest miły, sympatyczny, ale leniwy, ma niesamowicie analityczny umysł i potrafi być bardzo romantyczny.
Miłej sąsiadce pani Irminie giną z mieszkania cenne obrazy. Prosi Jacka o pomoc w schwytaniu złodzieja… I… tak się zaczyna przygoda detektywa amatora.
Nie jest to krwawy kryminał, lecz lekka opowieść jak miła rozmowa przy dobrej kawie.   Autor delikatnie „z  przymrużeniem oka”  kreśli swych bohaterów, obsesyjny Błażej /bóg seksu/, intrygantka Anka, pół-narzeczona Marzena, Malwina, rodzice, prawnicy, podkomisarz Łoś i pozostały światek… A Warszawa tuż, na wyciągniecie ręki – jakby za moim oknem.
Mam wrażenie że, postać Jacka Przypadka mówi za autora: oto ja młody twórca, nieco zagadkowy, bardzo współczesny i przez przypadek daję wam do ręki polski cykl kryminalny – bawcie się dobrze…
Fabuła trzech kryminalnych zagadek nabiera głębi i pozostawia niedosyt, więc zachęca do przeczytania następnych powieści detektywistycznych. Pierwsza część cyklu opowieści powinna mieć motto: Ludzie są banalnie przewidywalni…
Lektura lekka, łatwa i przyjemna, polecam. 

Jacek Getner: Pan Przypadek i trzynastka. Wydawnictwo Poligraf, 2013.                                                                   
Jadwiga Stachowicz
DKK ŁGARZ Chojnów

poniedziałek, 16 marca 2015

Litwa – okolice Wilna. Miejsca – ludzie – wydarzenia

Na spotkaniu Klubu Podróżnika, które odbyło się 3 marca, Jadwiga Horanin dyrektorka biblioteki podzieliła się swoimi osobistymi wrażeniami z podróży na Litwę. którą odwiedziła kilkakrotnie w ramach Akcji Mogiłę Pradziada Ocal od Zapomnienia prowadzonej przez red. Grażynę Orłowską-Sondej, realizującą program Studio Wschód.

fot. J. Matkowski
Swoją podróż rozpoczęła od bardzo ważnej dla nas Polaków miejscowości Zułów. To tam urodził się marszałek Józef Piłsudski. Dwór Piłsudskich już nie istnieje, został całkowicie zburzony w 1939 roku, a miejsce urodzenia Marszałka upamiętnia majestatyczny dąb - symbol wieczności, posadzony w 1937 roku przez prezydenta Ignacego Mościckiego i żonę Naczelnika. Następna miejscowość to Powiewiórka. W niej znajduje się niewielki, drewniany kościółek pw. Św. Kazimierza, w którym został ochrzczony Józef Piłsudski. Dach tego kościoła został odnowiony dzięki darowiznom mieszkańców Świdnicy i innych miejscowości z Dolnego Śląska. Duże wrażenie wśród uczestników spotkania zrobiły zdjęcia prezentujące stolicę Litwy - Wilno i jego przepiękną starówkę (jedną z najpiękniejszych w Europie). Wąskie urokliwe uliczki, a przy nich kameralne herbaciarnie, nastrojowe kafejki, gdzie można usiąść i chłonąć niepowtarzalną atmosferę tego miasta. Z zainteresowaniem oglądano zdjęcia niezwykłych zabytków Wilna m.in. Ostrej Bramy, katedry, pomnika księcia Giedymina, góry Trzech Krzyży, domu należącego do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w dzielnicy Antokol, w którym mieszkała św. Faustyna. To miejsce uratował przed zniszczeniem, urodzony w Bielawie ks. Dariusz Stańczyk. Bujwidze to kolejna litewska miejscowość, którą zaprezentowała Jadwiga Horanin. Położona malowniczo wśród lasów, jest jednym z najpiękniejszych zakątków Wileńszczyzny. Z tą miejscowością, pięknie opisaną przez T. Konwickiego w powieści Bohiń, związana jest rodzina biskupa Gulbinowicza. Przedstawiając swoje wrażenia z podróży na Litwę, Jadwiga Horanin dużo miejsca poświęciła ludziom. Polacy, którzy zostali za wschodnią granicą, kultywują polską tradycję i kulturę, pięknie mówią po polsku i są wielkimi patriotami. Organizują uroczystości z okazji Święta Niepodległości Polski. Oprócz wzruszających występów artystycznych w wykonaniu dzieci i  młodzieży, od wielu lat organizowana jest Sztafeta Niepodległości. W 2015 roku odbyła się po raz dwudziesty. Jeden z jej etapów rozpoczyna się o świcie w Zułowie, a kończy w Wilnie na cmentarzu na Rossie. Głównymi uczestnikami są harcerze z Litwy i Polski. Pomysłodawcą Sztafety Niepodległości jest ks. Dariusz Stańczyk, który jest jednocześnie opiekunem Wileńskiego Hufca Maryi im. Pani Ostrobramskiej.  
Na zakończenie prezentacji uczestnicy wysłuchali fragmentów jednego z odcinków programu Studio Wschód Grażyny Orłowskiej-Sondej pt. Wileńska lekcja.

Urszula Jaros
moderator DKK w Dzierżoniowie

fot. J. Horanin

fot. J. Horanin

fot. J. Karaszewska


piątek, 13 marca 2015

Spotkanie ze Sławomirem Koprem w Piławie Górnej

4 marca 2015 r. Miejska Biblioteka Publiczna w Piławie Górnej gościła Sławomira Kopra – autora  poczytnych książek historycznych. Spotkanie odbyło się w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.


Wizyta pisarza spotkała się z dużym zainteresowaniem mieszkańców miasta i okolic. Sławomir Koper z wykształcenia jest historykiem, ale przedstawia siebie jako popularyzatora historii. W jego kręgu zainteresowań jest zawsze człowiek, a poznawanie ważnych wydarzeń przez pryzmat życia prywatnego uważa za dużo ciekawsze niż przytaczanie suchych faktów i dat (w tym między innymi upatruje słabość książek historycznych - są przegadane i mają za dużo dat).
Autor w barwny sposób opowiadał o swoich zainteresowaniach i podawał wiele anegdot z życia bohaterów swoich książek. Jego literatura cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem czytelników, ale wywołuje także sporo kontrowersji. Autor spotyka się z krytyką środowiska historyków oraz osób, które pisanie o często skomplikowanym życiu osobistym wielkich tego świata, uznają za niestosowne. Z kolei pisarz uważa, że życie prywatne z jego wszystkimi składnikami jest ważną częścią biografii każdego człowieka i dlatego porusza tematy obyczajowe, z reguły pomijane przez innych badaczy.
Sławomir Koper okazał się świetnym rozmówcą. Uczestnicy spotkania z przyjemnością słuchali o warsztacie pracy, zainteresowaniach i planach zawodowych pisarza, a także o granicach, które sobie stawia. Autor chętnie oraz wyczerpująco odpowiadał na wszystkie pytania.

Anna Rudnicka
dyrektor MBP w Piławie Górnej

czwartek, 12 marca 2015

Wspaniała jabłeczna rolada, słuch absolutny, człowiek z sercem w dłoni... czyli niesamowite spotkanie w Dyskusyjnym Klubie Książki...

Dwie książki zafascynowały nas podczas spotkania w DKK które odbyło się 26 lutego: Słuch absolutny Andrzeja Szczeklika w rozmowie z Jerzym Ilgiem oraz Religa. Człowiek z sercem w dłoni Jana Osieckiego.
Pani Maryla upiekła smakowitą roladę z jabłkami, Pani Ania serwowała aromatyczną kawę, więc było bardzo klimatycznie.
Gdybym miał wymienić osoby, które w różnych sferach życia – lekarskiej, naukowej, duchowej, artystycznej – postrzegam jako autorytety, w każdej z tych kategorii znalazłby się profesor Andrzej Szczeklik.
Wybitny naukowiec, lekarz z pasją, erudyta, pisarz, pianista, uroczy człowiek, przyjaciel artystów i noblistów. Odszedł za wcześnie, tyle miał jeszcze badań do skończenia, tyle pokoleń lekarzy do wychowania, tyle historii do opowiedzenia… Wszechstronnością zainteresowań i ujmującą osobowością zainicjował wiele idei. Przede wszystkim wpajał lekarzom takie cechy, jak wierność zasadom etycznym, niezależność myśli, uczciwość, sumienność, dociekliwość i pasję w badaniach naukowych, dzielenie się wiedzą i życzliwość - powiedział Piotr Gajewski redaktor naczelny miesięcznika Medycyna Praktyczna.
Książka o Profesorze Szczekliku jest swoistym świadectwem o człowieku dla którego praca to powołanie i realizacja życiowych pasji. Burzliwą dyskusję wywołała postać profesora Zbigniewa Religii. Zamiłowanie do muzyki poważnej, a w przypadku profesora Szczeklika posiadanie słuchu absolutnego wzbudziły w nas dodatkowo szacunek, podziw i uznanie dla tych wspaniałych ludzi. Warto było powspominać tych świetnych lekarzy, pasjonatów życia...
Niestety rzeczywistość w medycynie ma również sporo wad. Negatywne doświadczenia ze służbą zdrowia osłodziła smakowita jabłeczna rolada... Dyskusyjny Klub Książki działa terapeutycznie. Do domu wracamy bardziej zdrowe i pełne wiary w ludzi...

Maria Kirkiewicz
moderator DKK w Ostroszowicach






środa, 11 marca 2015

Piękny szeroki świat, zdobywanie renomy, duma, kamuflaż , dyskrecja oraz chwile radości i wzruszeń... w jednej małej książeczce...

Jennifer Yerkes napisała małą ważna książeczkę Zabawny ptaszekTa na pozór prosta w treści lektura oczarowała małych czytelników niezwykle mądrymi niemal filozoficznymi morałami. Z każdej strony tej książeczki można zbudować nową opowieść o tym, że warto mieć swoje marzenia i nie zawsze należy wyróżniać się z tłumu.
Dzieci właściwie odczytywały dobre i złe strony zachowań zabawnego ptaszka. Przeżywały chwile radości i wzruszeń. Zaskakująco trafnie oceniły kamuflaż i doceniły jego wartość jako obronę przed zagrożeniami. W swoich wypowiedziach dzieci określały wesołego ptaszka jako dzielnego, pomysłowego i silnego przyjaciela. 
Książka według słuchaczy jest wzruszająca, wesoła, pouczająca, wspaniała i niepowtarzalna. Rozwija wyobraźnię. Zachwyca ilustracjami.
Kochana wspaniała bajka...
Nasze rozmowy potoczyły się jeszcze dalej: zastanawialiśmy się nad osobą autorki, która wymyśliła tę historię... Jennifer Yerkes według dzieci to wrażliwa, wesoła bardzo mądra kobieta...
- Ja też napiszę książkę o wesołym piesku, który miał przyjaciół, którzy go doceniali... -stwierdziła Paulinka.
- Ja napiszę o kotku, smutnym bez przyjaciół... - powiedział Adrian.
- Napiszę o kolorach. Będzie tęcza, kochani ludzie, którzy bardzo się lubią...
- dywagował Kuba...
Rozbudzona wyobraźnia dziecięca posłużyła w dalszym ciągu spotkania do działań twórczych. Powstały przepiękne prace plastyczne. Nareszcie skromny, szczęśliwy ptaszek za sprawą małych artystów stał się widoczny. Wszyscy podziwiali jego piękne piórka i przecudny ogon.
Dzień 25 lutego w naszej bibliotece wpisuje się do bardzo szczęśliwych i niezapomnianych chwil.

Maria Kirkiewicz
moderator DKK w Ostroszowicach





Afryka w lutym? Tylko w bibliotece w Sulikowie!

Początek marca zakończył szereg ”wypraw” na kontynent afrykański, a konkretnie do Etiopii. Stało się tak, dzięki uprzejmości Pana Ryszarda Kurasiewicza, który zechciał podzielić się spostrzeżeniami ze swojej wyprawy. 
Spotkania w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki dla Dzieci przy Bibliotece Publicznej w Sulikowie, odbywały się cyklicznie - raz w tygodniu. Atrakcyjność prezentowanego tematu zainteresowała nie tylko dzieci najmłodsze - stałych klubowiczów, ale również dzieci szkolne, uczestniczące w spotkaniach razem ze swoimi wychowawcami. 
Różnorodność przyrody, egzotyka kultury i obyczajów, odmienność architektoniczna, należały do najczęściej poruszanych tematów, a Pana Podróżnika zasypał grad pytań. Wszystkim, owszem, Etiopia się podobała…. ale śmiałków chcących tam emigrować niestety nie było. Kolejna wyprawa już w planach. Tym razem dzięki Panu Ryszardowi, spotkamy się w Chinach.

Anna Matusewicz
moderator DKK w Sulikowie



wtorek, 10 marca 2015

Był gdzieś haj taki kraj ... Alibajdadzikafradawtomigraj, kodowanie wyrazów, łamanie szyfrów języka zwierząt oraz ich personifikacja z wykorzystaniem książki Themersonów po raz trzeci

26 lutego w czwartek do biblioteki w Ostroszowicach zostali zaproszeni uczniowie trzeciej klasy z Panią Iwoną Cebulską. Bardzo szybko rozniosła się wieść, że ciekawe rzeczy dzieją się podczas omawiania książek z projektu: Małe ważne książeczkiDzięki wykorzystaniu awangardowej literatury dzieci zmieniły niektóre złe nawyki i zastosowały mądre rady w życiu codziennym. Spotkanie uświadomiło wszystkim, że język jako komunikator to wspaniałe narzędzie do zabawy, gimnastyki mózgu i twórczego działania.
Książka Był gdzieś haj taki kraj zainspirowała odbiorców do odszyfrowania języka zwierząt, kodowania według własnego pomysłu oraz wymyślenia najdłuższych wyrazów.
Dzieci wspaniale pracowały indywidualnie oraz w grupach tworząc komunikaty w językach: marabucim, lisim i krokodylim. Ogromną radość sprawiło uczniom projektowanie ubrań dla hipopotama. I tak na przykład mamy hipcia policjanta, piłkarza, lekarza, ratownika medycznego, bardzo szykownego nauczyciela oraz kominiarza.
Dodatkowo rekordowy wyraz składający się z ponad stu liter stworzył Patryk.
Charakterystyczne dla opowiadań Themersonów jest to, że nic nie dzieje się przez przypadek. Podobnie i w naszej bibliotece. Każdy uczestnik naszych zabaw ma realny wpływ na zmiany.

Maria Kirkiewicz
moderator DKK w Ostroszowicach






poniedziałek, 9 marca 2015

Gertruda - kobieta o wielkim sercu

Przysięga Gertrudy izraelskiego pisarza Rama Orena to książka, o której rozmawiano podczas spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki, które odbyło się 24 lutego. Przysięga Gertrudy to prawdziwa historia o miłości, dobroci, odwadze i uczciwości w  nieludzkich czasach drugiej wojny  światowej, kiedy wdawało się, że te wszystkie wartości straciły znaczenie. Historia  Polki - Gertrudy Balblińskiej opiekunki żydowskiego chłopca, która przyrzekła jego umierającej matce, że pomoże mu przetrwać wojnę i nigdy go nie opuści, przywraca wiarę w ludzi. Gertruda dotrzymała obietnicy. Była gotowa oddać za chłopca życie, nigdy się z nim nie rozstała. Po wojnie zawiozła Michała do Palestyny, zamieszkała w Izraelu i tam nadal się nim opiekowała, ciężko pracując, by zarobić na  opłacenie jego edukacji.  Między Gertrudą a chłopcem zawiązała się bardzo silna więź, pokochała go jak własne dziecko. Złożona przysięga i dobro Michała były dla niej najważniejsze, ważniejsze nawet niż ona sama i jej rodzice, którymi nie zaopiekowała się po zakończeniu wojny i to niektóre z klubowiczek miały jej za złe. Przysięga Gertrudy jest książką wielowątkową. Ukazuje nie tylko niezwykłą kobietę, chroniącą małego żydowskiego chłopca za cenę własnego życia. Są tam też epizody z życia oficera SS, zafascynowanego ideologią nazistowską, który po stracie żony Żydówki pomagał innym Żydom.  Książka skłoniła klubowiczki do głębszych przemyśleń i do ożywionej dyskusji o tragicznym losie Żydów.

Urszula Jaros
moderator DKK w Dzierżoniowie

fot. J. Karaszewska

piątek, 6 marca 2015

Warsztaty dla moderatorów i klubowiczów na Festiwalu "Miasto Poezji" w Lublinie


Festiwal Literacki "Miasto Poezji" zaprasza moderatorów i członków Dyskusyjnych Klubów Książki na warsztaty "Blisko wiersza" poświęcone sztuce czytania poezji. 
W ramach warsztatów poszukamy odpowiedzi na pytania: jak zrobione są wiersze? jak je czytać? jak o nich pisać? jak wiersze czyta poeta? jak krytyk? jak wydawca? 
Warsztaty trwać będą 3 dni i obejmują 6 spotkań (po 2 spotkania każdego dnia). Skierowane są do moderatorów oraz uczestników Dyskusyjnych Klubów Książki. 
Zajęcia warsztatowe przeprowadzą: Jarosław Borowiec, Krzysztof Siwczyk, Tomasz Kunz, Paweł Próchniak, Mariusz Grzebalski, Piotr Śliwiński. 

Termin: 26-28 maja 2015. Miejsce: Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN" w Lublinie. 

Uczestnikom warsztatów zapewnione są noclegi i obiady oraz możliwość bezpłatnego udziału we wszystkich wydarzeniach tegorocznego "Miasta Poezji", które będzie miało miejsce w Lublinie w dniach 25-29 maja. 

Zgłoszenia przyjmowane są do 30 kwietnia br. – poprzez formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie www.miastopoezji.pl w zakładce aktualności. Liczba miejsc ograniczona, o przyjęciu na warsztaty decyduje kolejność zgłoszeń. 
Adres do przesyłania zgłoszeń i kontakt: alina.bak@tnn.lublin.pl

Zapraszamy!
Festiwal Literacki "Miasto Poezji"

Więcej informacji na stronie festiwalu: http://teatrnn.pl/miastopoezji/node/494 

środa, 4 marca 2015

"Sekrety rodzinne, tajemniczość i czyhające niebezpieczeństwo tworzą niesamowity klimat, już od pierwszej strony"

18 lutego w Centrum Kultury i Bibliotece w Pielgrzymce odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki, na którym po omówieniu bieżących spraw klubu poddaliśmy dyskusji nasączoną zagadkami z przeszłości, zawierającą wiele intrygujących i zapierających dech w piersiach przygód książkę Renaty Kosin – Tajemnice Luizy Bein

Łucja Lipowiecka
moderator DKK w Pielgrzymce

Renata Kosin 
Tajemnice Luizy Bein

Tajemnice Luizy Bein to moje pierwsze spotkanie z twórczością Renaty Kosin. Jako wielbicielka powieści przygodowych z wątkami sensacyjnymi, pełnymi wskazówek i tropów prowadzących do kolejnych zagadek, przeczytałam ją jednym tchem. Sekrety rodzinne, tajemniczość i czyhające niebezpieczeństwo tworzą niesamowity klimat, już od pierwszej strony. Główna bohaterka to młoda, pełna zapału dziennikarka Klara, która próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczego grobu odkrytego na cmentarzu mnichów. Oprócz szczątków zakonników archeolodzy odnajdują szkielet kobiety z małym dzieckiem w ramionach. Z pewnością jest to tytułowa Luiza Bein, zamożna filantropka i miłośniczka sztuki. Jednak, kim jest dziecko? Wszak według zapisków Luiza Bein miała tylko jednego syna, Fryderyka, który dożył późnej starości i doczekał się wnuków.  Młoda kobieta postanawia na własną rękę odwiedzić Alexandra Beina, praprawnuka Luizy i przekonać go do wspólnych poszukiwań. Szybko okazuje się, że nie tylko im zależy na odkryciu prawdy. Ktoś śledzi ich każdy krok, próbując przeszkodzić w odnalezieniu upragnionego celu.
Akcja Tajemnic Luizy Bein jest dynamiczna i zaskakująca. Podróżujemy pomiędzy Polską a Szwajcarią, miedzy przeszłością a teraźniejszością. I z pewnością się nie nudzimy. Książka pani Renaty Kosin to połączenie książki przygodowej, powieści historycznej, kryminału, odrobiny thrillera i odrobiny miłości. Dużą zaletą są świetnie skonstruowane postacie. Ona młoda, szalona i niewidząca problemów, podczas gdy on starszy, z zupełnie innym temperamentem. Dochodzi między nimi do starć niemal na każdym kroku. Bohaterowie zostali opisani bardzo wnikliwie i bez problemu potrafimy sobie wyobrazić pedantycznego Alexa, ubranego w wątłej urody kamizelkę czy też Klarę, w sukience z rozdartym rękawem.   
Kolejnym dużym atutem jest dbałość autorki o detale. Autorka przemyciła w swojej powieści zarówno cały wachlarz ciekawostek historycznych dotyczących północnych regionów Polski jak i geografię Szwajcarii czy też obrazy biblijne. Ta rzetelność sprawia, że czytelnik czuje się doceniony i rozpieszczony. Powieść Renaty Kosin czyta się szybko i lekko. Powieść zachwyca i bawi, gdyż autorka nie stroni od żartów słownych i sytuacyjnych. Serdecznie polecam! 

Laura Ogonowska
członkini DKK w Pielgrzymce

wtorek, 3 marca 2015

19 razy Katherine

Głównym bohaterem powieści Johna Greena jest Colin Singleton, cudowne dziecko, które pragnie zostać geniuszem. Tworzy anagramy, czyta 400 stron dziennie, zna kilka języków. To co go wyróżnia to fakt, że spotykał się z 19 dziewczynami, wszystkimi o imieniu Katherine. Po ostatnim, trwającym niemal rok związku załamany Colin wraz ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem wyruszają w podróż po Ameryce. Pierwszym i ostatnim przystankiem na tej trasie jest miejscowość o nazwie Gutshot, gdzie poznają Lindsey, córkę swojej przyszłej pracodawczyni...
Powieść 19 razy Katherine jest inteligentna, z dużą dawką humoru. Jest to książka o dojrzewaniu, miłości, przyjaźni, popełnianiu błędów, o życiu, które nie zawsze układa się po naszej myśli. John Green zwrócił uwagę na ważne kwestie, nie zmuszając przy tym odbiorcy do czytania między wierszami.
Książka adresowana jest przede wszystkim do młodzieży, a w MDKK „Czytanie uskrzydla” otrzymała tylko pozytywne oceny.

Ewa Kempska
moderator MDKK "Czytanie uskrzydla" w Oleśnicy



poniedziałek, 2 marca 2015

Małe ważne książeczki... Bestlookery, sztuka awangardowa w działaniu oraz dobre maniery Pana Themersona na spotkaniu z Motylami Książkowymi...

Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego oaz Wydawnictwo Widnokrąg ogłosiły konkurs na przeprowadzenie spotkania według ustalonego scenariusza. 
17 lutego odbyło się w bibliotece w Ostroszowicach spotkanie z dziećmi z Dyskusyjnego Klubu Książki oraz Panią Alicją Najwer.
Przygotowania do tego wydarzenia poprzedziły poszukiwania wiedzy o Stefanie i Franciszce Themerson, twórcach omawianej książki Był gdzieś haj taki kraj. Była gdzieś taka wieś. Dzięki tej małej ważnej książce dzieci przekonały się, że słowa nie tylko znaczą, ale także wyglądają oraz, że spotkania z awangardową literaturą mogą być wspaniała przygodą.
Znakomita zabawa słowami, czytanie mega długich nazw, tworzenie z liter nowych wyrazów, humorystyczna fabuła, lekko surrealistyczne rysunki Franciszki Themerson oraz rymy i dobry morał spowodowały, iż dzieci znakomicie pracowały podczas wspólnego tworzenia "obrazu" wymarzonej wsi. Wycinając kolorowe ilustracje, naklejając na szary papier oraz rysując sielskie wizje. 
Satysfakcja z tego spotkania jest ogromna. Radość tworzenia nieoceniona, a chóralne odczytanie wymyślonych przez siebie słów składających się z 33 liter, stworzyły swoisty utwór wokalny na miarę muzyki XXI wieku..

Maria Kirkiewicz
moderator DKK w Ostroszowicach