Przejdź do głównej zawartości

Chcecie bajki, oto bajka...

...Taka bajka powracajka, bo gdy tylko ją usłyszysz zaraz powiesz jak najciszej: ale pięknie, pięknie było... czy to wszystko się zdarzyło?

A było tak...
Pewnego bardzo upalnego dnia do biblioteki w Ostroszowicach zawitały dzieci z pobliskiego przedszkola razem ze swoją panią Grażynką. W drzwiach biblioteki gości witała pani Marysia bibliotekarka. Uśmiechnięta, ubrana w błękitną, zwiewną sukienkę, na  głowie miała piękny kapelusz, a w ręku  trzymała chiński wachlarz, którym się ochładzała niczym motylek trzepocący skrzydłami.
Wyglądała bajkowo.


W bibliotece panował ożywczy chłodek. Było tam niezwykle pięknie i tajemniczo. Na półkach, parapetach nawet na biurku... wszędzie siedziały pluszowe misie różnej wielkości, otoczone książkami o misiowej tematyce.
Gdy dzieci usiadły na kolorowej chuście, na której rozłożony był puszysty kocyk z  Kubusiem Puchatkiem, zrobiło się bardzo misiowo.


Zapomniałam Wam jeszcze powiedzieć, że tego dnia każdy kto przyszedł do biblioteki miał ze sobą ulubionego, pluszowego misia z którym najbardziej na świecie lubi przebywać. Podczas gdy tak sobie wszyscy mięciutko siedzieli, pani bibliotekarka  przeczytala cudowny wiersz Przebudzenie  misia.


Ten miś z wiersza to okropny śpioszek, który marudził  i nie chciał się obudzić z zimowego snu. Dopiero, gdy dzieci go poprosiły to się obudził.
Wtedy pani bibliotekarka przedstawiła swojego ulubionego misia, który nazywał się  Fredziu i był bardzo śmieszny. Fredziu czule przywitał się ze wszystkimi i podając łapkę mówił zamiast cześć młodziku, zjeść miodziku.
A potem pani Grażynka zaprosiła dzieci i misie do zabawy przy muzyce. Było też bardzo wesoło, gdy odbył się konkurs, kto wyżej podrzuci swojego misia do sufitu. No i misie fruwały po całej bibliotece, aż jeden trafił na najwyższą półkę.
Wtedy pani Marysia weszła na drabinkę, ostrożnie zdjęła przerażonego misia, mocno go przytulila i pocałowała w nosek.


Fajne było też dmuchanie kolorowych piórek i robienie wicherku przez wymawianie słów puch, puch, puch.
Zbliżała się pora obiadu. Mniam, mniam.
Pani Grażynka z przedszkolakami bardzo uprzejmie podziękowali za urocze spotkanie w bibliotece.
A misie?
Misie zamruczaly coś tam pod noskiem, jakby chciały powiedzieć w misiowym języku dziękujemy, albo... ale miły dzionek w tej bibliotece.
A tymczasem dzieci ze swoją panią pomaszerowały do przedszkola na obiad, a misie na małe coś tam.  

Maria Kirkiewicz
moderator w DKK w Ostroszowicach