Złodziejka książek


Dyskusja wokół powieści „Złodziejka książek” przewidziana była na listopadowy, skłaniający do refleksji wieczór, a przydarzyła nam się w grudniu. Skupiliśmy się nad poważną lekturą, traktującą o wojnie, pożegnaniach i rozstaniach, o odchodzeniu. Przykłady ludzkiej bezinteresowności, przyjaźni, ciepła i miłości jakie odnajdujemy w tej opowieści stanowią wspaniałą przeciwwagę i sprawiają, że książka nie jest ponura. Młodość bohaterów i ich naturalna skłonność do wybryków wywoływała uśmiech w trakcie czytania.

„Złodziejka książek” stanowi fenomen. Autor starał się dotrzeć do młodego czytelnika ze swą trudną wojenną opowieścią. Użył zaskakującej metody. Śmierć uczynił narratorem powieści. Śmierć nie jest tu wrogiem człowieka lecz faktem, który następuje, ale nie przeraża. Głosy w naszej dyskusji były jednak podzielone. Jedni uważali, że „gadająca śmierć” to świetny, nie pozbawiony komizmu zabieg, inni nie mogli zaakceptować personifikacji śmierci, a nawet im ona przeszkadzała. A raczej on, gdyż śmierć w „Złodziejce książek” jest mężczyzną, tak jak w języku niemieckim (der Tod).

Tytułowa Złodziejka Książek to dziewczynka jedenastoletnia w momencie gdy ją poznajemy. Jest oddana w przeddzień wojny na wychowanie obcej rodzinie. Przybrana matka jest nieprzystępna i opryskliwa, później okazuje się kochającą i ciepłą osobą. Przybrany papa od pierwszych chwil okazuje serce i stara się rozumieć Liesel. Czy to nam coś przypomina?- ależ tak. Chyba każdy z nas czytał „Anię z Zielonego Wzgórza”. Rosę i Hansa Hubermannów porównać można do Maryli i Mateusza Cuthbertów, Himmelstrasse 33 w Molching do Zielonego Wzgórza w Avonlea, a samą Liesel do Ani, także jedenastoletniej. Reszta jest już całkiem inna i już nie taka cukierkowa.

Można by wymienić jeszcze wiele postaci zasługujących na uwagę, na przykład Maxa Vanderburga, Żyda ukrywanego przez Hubermannów czy panią burmistrzową, która pozwala Liesel czytać swoje książki.

Złodziejka Książek swoje pierwsze książki oczywiście kradnie. Robi to w różny sposób i w różnych okolicznościach. Jak to było przypomniały nam obejrzane w czasie spotkania sceny z filmu o tym samym tytule w reżyserii Briana Percivala.

Rozmowa wokół powieści „Złodziejka książek” wywołała w nas także wspomnienia o naszych bliskich, którzy przeżyli ciężkie wojenne czasy.

moderator Beata Baranowska 
DKK "
Fiszka" Wrocław

Komentarze