poniedziałek, 28 lutego 2011

O relacjach polsko-czeskich w DKK w filii nr 23 MBP we Wrocławiu

24 lutego na spotkaniu rozmawialiśmy o książce Mariusza Szczygła Zrób sobie raj
To książka o fascynacji Szczygła narodem Czeskim, o tożsamości współczesnych Czech. Czy autentycznie Polacy lubią Czechów, którzy mają inne wady niż my?
Z wątków polsko-czeskich, które M. Szczygieł opisuje, naszą uwagę zwróciły trzy wydarzenia. O tym, jak Jan Paweł II mówił, że  polscy księża winni są zadośćuczynienie za chrzest, który od nich  przyjęliśmy w 966r. Zwróciliśmy uwagę na odpowiedź Czecha  udzieloną autorowi, który na słowo przepraszam za interwencję polskich wojsk na Czechosłowację w 1968r. powiedział: Ty nie jesteś  winny, gdyby nam ZSRR kazał, też byśmy tak postąpili.
Po tragedii Smoleńskiej M. Szczygieł pisze o telefonach współczujących, nie było w Czechach osoby, której by ta tragedia nie dotknęła. Autor zastanawia się czy tragedia smoleńska to współczesne polskie „Dziady”?
Polacy zaakceptowaliby spóźnienie na konferencję Unii Europejskiej, ale żeby jechać samochodem prezydenta Rosji na uroczystości Katyńskie? To się w polskich głowach nie mogło zmieść.
Będący na naszym spotkaniu ksiądz Jan Kurdybelski opowiadał,  jak to w latach  sześćdziesiątych czescy księża przyjechali do Wrocławia i biskup Bolesław Kominek pytał  dlaczego nie uczycie religii? Odpowiedzieli pytająco: A kto będzie za to płacił? Pragmatyczni Czesi, pisze M. Szczygieł, na słowo dziękuję odpowiadają: Odkąd wynaleźli pieniądze dziękować nie musisz.
Aktor Tomasz Kwietko-Bębnowski, mówił, że lubi Czechów za ich „pohode” - dobry nastrój, który jest im niezbędny do życia jak tlen. Cytował słowa ich hymnu narodowego:
„W sadzie pyszni się wiosenny kwiat.
Widać, że to ziemski raj.”
Panie na spotkaniu zwróciły uwagę, że w ankiecie, kogo Czesi podziwiają najbardziej na drogim miejscu po Matce Teresie umieścili Jezusa.
Rozmawialiśmy o trzech pięknych przykładach, które mówią więcej o Czechach, niż  powszechna wśród nich ateizacja.
Pracująca w hospicjum siostra Bronisława Huskowa wierzy, że wszyscy idą do nieba.
Studentka doznała olśnienia, kiedy na wykładzie profesor tłumaczył: Tam gdzie kończy się zdolność rozumienia zjawisk fizycznych, zaczyna się prawdziwa tajemnica istnienia.
Rozmawialiśmy o policjancie (ur.1968 roku). Wiarę traktuje jak swoje przeznaczenie. Modlić sam się nauczył. Wiedział, że zła w jego modlitwie, będzie prośba o pieniądze. Zastanawia się dlaczego ludzie ciągle szukają dowodów, on nie potrzebuje Boga sprawdzać. Chciałby w swojej pracy, żeby obywatele czuli, że jak ten „organ państwowy" do nich idzie, to nie tylko z papierkiem, bezdusznie. Policjant powinien mieć empatie. Zrobił rzecz, z której jest szczęśliwy. Chociaż czuł obawę  w mieszkaniu człowieka, który odebrał sobie życie modlił się, żeby Bóg mu przebaczył.
Czy z wzajemnym postrzeganiem Polaków i Czechów  jest trochę tak jak w rozmowie M. Szczygła z  Janem Saudekiem?
M. Szczygieł pyta J. Saudeka: dlaczego raz mówisz mi na Pan, a raz na ty? Na co ten odpowiada: Bo raz wydajesz mi się bliski, raz daleki.

Urszula Bielecka
moderator DKK w MBP we Wrocławiu, Filia nr 23





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz