poniedziałek, 28 lutego 2011

Recenzja książki Gone. Zniknęli Faza I: Niepokój Michaela Granta (MDKK Chojnów)

Książka amerykańskiego autora Michaela Granta oscyluje pomiędzy thrillerem a powieścią science fiction.
Niewielkie miasteczka Perdido Beach traci kontakt ze światem. Przestaje działać Internet, telewizja, telefony, a wokół miejscowości pojawia się nieprzenikniona bariera. Jednak to nie jest największym zmartwieniem mieszkańców, okazuje się bowiem, że najstarsi obywatele miasteczka mają zaledwie czternaście lat. Wszyscy, którzy przeżyli więcej wiosen po prostu… zniknęli? Dzieciaki muszą sobie poradzić bez dorosłych, a świat, w którym przyszło im żyć okazuje się bardzo brutalny.
Głównymi bohaterami „Gone” jest kilkoro nastolatków, którzy nagle odkrywają, że  ich świat został pozbawiony dorosłych i otoczony nieprzenikalną barierą. Centrum ogrodzonego terenu stanowi elektrownia atomowa. Niektórzy z nastolatków próbują wykorzystać chaos, by zdobyć władzę nad resztą dzieciaków. Część nastoletnich bohaterów  przekonuje się , że posiada nadnaturalne moce, jak: telekineza, moc uzdrawiania siebie i innych, tworzenie światła z niczego a nawet teleportację.
Wyróżniającymi się bohaterami „Gone” są  Sam Temple i Cain. Sam, to zwykły chłopak, który potrafi zrobić to co trzeba i kiedy trzeba. Cain, to czarny charakter, chłopak z prywatnej szkoły niedaleko Perdido Beach. Pragnie on władzy nad resztą dzieciaków i nie cofnie się przed niczym. W bardzo krótkim czasie po zniknięciu dorosłych zaczyna przejmować kontrolę nad miasteczkiem.
Samowi Temple prawie zawsze towarzyszy Astrid – najmądrzejsza uczennica w szkole, uczęszczająca na wszystkie szkolne zajęcia pozalekcyjne, która pomaga Samowi wydostać się z różnych tarapatów i w wyjaśnianiu zagadki bariery.
Quinn, to w normalnych warunkach, chłopiec zuchwały i pewny siebie, zaś w obliczu zagrożenia do bólu konformistyczny, wręcz tchórzliwy. Do samego końca pozostaje „niewiadomym” do kogo przystanie, Sama czy Cain'a, a to uatrakcyjniło  fabułę. Ta postać na tle innych wypadła bardzo naturalnie – można to także powiedzieć o Astrid i o jej małym, żyjącym w swoim świecie, bracie.
W tej powieści jest dosłownie wszystko: znikający ludzie, nastolatki dysponujące magicznymi mocami, zmutowane zwierzęta, krwiożercza i tajemnicza Ciemność. Historia uwięzionych dzieci jest napisana bardzo ciekawie, prostym i przystępnym językiem i co najważniejsze jest spójna. Narracja w książce jest prowadzona w trzeciej osobie, co daje nam, moim zdaniem, szerszy opis sytuacji, niż dałaby narracja pierwszoosobowa. Jest także sporo żywych dialogów, które wraz z opisami pozwalają się wczuć w opowiadana historię. W konsekwencji trudno mi było oderwać się od tej książki.
Ta opowieść zafascynowała mnie. Polecam ją każdemu, kto ma ochotę przeczytać sprawnie napisaną książkę pełną tajemnic i zaskakujących zwrotów akcji. Teraz po ukończeniu mam jej niedosyt, bo chciałabym dowiedzieć się co dalej. Pocieszeniem dla mnie jest to, że przede mną leży już kolejny tom.

Karolina Łanicka
MDKK Chojnów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz