środa, 17 grudnia 2014

Gabriela Zapolska, jakiej nie znacie

fot. J. Karaszewska
Tematem listopadowego spotkania Towarzystwa Oświatowego Ziemi Dzierżoniowskiej i Dyskusyjnego Klubu Książki, które odbyło się w dzierżoniowskiej bibliotece 27 listopada, było życie i twórczość Gabrieli Zapolskiej. Wykład wygłosiła Barbara Rymarska.
Gabriela Zapolska to jedna z najbardziej tajemniczych i niezwykłych pisarek, niestety zapomnianych nieco przez literaturę. A to przecież pierwsza dama teatru polskiego, jedyna kobieta-autorka utworów dramatycznych do dziś wystawianych na scenie. To dzięki niej funkcjonuje w naszym języku pojęcie dulszczyzny, oznaczające zakłamanie, obłudę i dbanie o pozory. Ale dla wielu osób wiedza o tej pisarce zaczyna się i kończy na „Moralności pani Dulskiej”. A przecież Zapolska to niezwykła indywidualność i fascynująca osobowość o bardzo bogatym doświadczeniu życiowym. Całe życie przeciwstawiała się światu i jego utartym przekonaniom, szła pod prąd i odważnie walczyła o swoje marzenia. Gorszyła świadomie swoim prywatnym życiem, jak i swoją twórczością, nie licząc się z konwenansami. Otaczająca się wielbicielami, wiecznie wojująca ze wszystkimi ambitna aktorka, rozwódka oficjalnie zrywająca ze swoim środowiskiem społecznym, pisarka demaskująca obłudę mieszczańską, poruszająca z niespotykaną wówczas swobodą tzw. „drażliwe tematy” - celowo prowokowała opinię społeczną, ale zawsze broniła skrzywdzonych i poniżanych. Była kobietą niezależną, nieco ekscentryczną i kontrowersyjną. Za swoją odwagę i niezależność zapłaciła próbą samobójczą, życiem na walizkach, byciem na ludzkich językach, niechęcią i nienawiścią wielu jej współczesnych, samotnością, a w końcu – bynajmniej nie wzniosłą śmiercią. Jej nowele, powieści obyczajowe i melodramaty były chętnie czytane, ale największą sławę przyniosły jej tragikomedie, portretujące środowisko mieszczańskie i stanowiące do dziś żelazny repertuar teatrów: „Moralność....”, „Ich czworo”, „Panna Maliczewska”, „Skiz”, „Żabusia”.

Urszula Jaros
moderator DKK w Dzierżoniowie

fot. J. Karaszewska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz