poniedziałek, 9 września 2013

Ocalona aby mówić - recenzja

Immaculee Ilibagiza, Steve Erwin

Ocalona aby mówić


Książka oparta na faktach i osobistych wspomnieniach autorki - naocznego świadka i byłej ofiary krwawej rzezi, podsycanej falą nienawiści i wspoma-ganej narkotykami przez panujący wówczas rząd Ruandy, w której zginęło tysiące członków plemienia Tutsi. Zostali zamordowani przez przyjacielski dotąd ród Hutu, plemię z którym rodzina Immculee żyła w zgodzie, miłości i wzajemnej trosce o siebie. Książka oprócz dramatycznych losów autorki i jej bliskich pokazuje psycho-logię tłumu, funkcjonowanie, jednostki w grupie - oprawcę pogrążonego w amoku nienawiści. Immaculee w okrut-ny sposób straciła swoich rodziców, rodzeństwo i przyjaciół. Sama ocalała dzięki pomocy pastora Murinzi, który przez trzy miesiące ukrywał ją wraz z innymi kobietami w małej łazience swojego domu, w niewygodzie i ciągłym strachu przed siepaczami. Aż trudno uwierzyć ile człowiek może znieść w nieludzkich warunkach. Wspomnienia autorki to przepełniony bólem i smut-kiem dokument historyczny, a także dowód na to, jaką siłę ma modlitwa i wiara w Boga. Wzruszająca historia o wewnętrznej walce, przetrwaniu i przebaczeniu, które często ciężko nam przychodzi i to z błahych powodów. Ocalona aby mówić to bardzo wciągająca książka, którą czyta się jednym tchem. Gorąco polecam. 

L.L.
klubowicz DKK w Pielgrzymce

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz