czwartek, 9 lutego 2017

Witkacy - czyżby reaktywacja?

fot. Klaudia Lutosławska-Nowak
Tematem naszego styczniowego spotkania Dygresyjnego Dyskusyjnego Klubu Książki miała być książka Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem Małgorzaty Czyńskiej. Nie wiadomo czy książka, czy też inne względy spowodowały dawno nienotowaną frekwencję "klubowiczek". Pojawienie się uczniów ze szkoły średniej jest optymistyczną dobrą wróżbą na nowy 2017 rok.
To w ramach dygresji, a wracając do lektury. Powiało trochę "belferką" bo moderatorka zrobiła długi wstęp przedstawiając postać i twórczość Stanisława Ignacego Witkiewicza (w szkole już tego nie przerabiają) a następnie zajęłyśmy się książką. Było też kilka pomocy jak np: album twórczości Witkacego, "Regulamin Firmy Portretowej" oraz najnowszy numer "Przekroju" gdzie Irena Krzywicka opisuje wyprawę z Witkacym na bal w Jaszczurówce. Sama lektura jednak nie zyskała naszej aprobaty. Nie odmawiamy autorce Małgorzacie Czyńskiej rzetelności w analizie dokumentów, cenimy za lekki wciągający styl z reporterskim zacięciem. Ale? Naszą wątpliwość budzi sama treść czy Witkacy, piszący do żony w listach, żeby je zniszczyła i nie ujawniała chciałby takiego grzebania w jego życiu osobistym. Kolejną wątpliwość budzi pomijanie roli Witkacego twórcy - przecież ten pisarz, dramaturg, filozof był jedną z najbarwniejszych postaci polskiego dwudziestolecia międzywojennego, która pozostawiła po sobie niepowtarzalną, artystyczno-literacką spuściznę. Trochę nam się to gubi pośród kolejnych – mniej lub bardziej ważnych – romansów artysty. W świetle tej opowieści Witkacy jawi nam się jako nieszczęśliwy, zagubiony człowiek, w skomplikowanych relacjach z rodzicami i kobietami. Mało sympatyczny a nawet budzący niechęć swoim egotyzmem, nieliczeniem się z uczuciami innych.
Doszłyśmy wspólnie do wniosku, że taka literatura jest odpowiedzią na naszą obecnie rozwijającą się potrzebę interesowania się cudzym życiem. To swoisty znak czasu. Największą poczytnością cieszą się poszukujące sensacji i kreujące celebrytów tabloidy. Czy to dobrze czy źle? Tu trudno o odpowiedź gdyż dla większości z nas, którym twórczość Witkacego jest znana to taki smaczek. Gorzej z młodym czytelnikiem, który znajomość z Witkiewiczem zakończy na lekturze tego typu książki, do której będzie miał zapewne łatwiejszy dostęp.

moderator Klaudia Lutosławska-Nowak

DKK Kłodzko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz