wtorek, 7 stycznia 2014

Alice Munro – feministka z klasą

Czym jest feminizm? Myślę, że we współczesnym języku niewiele znajdzie-my pojęć bardziej kontrowersyjnych i jednocześnie mniej zrozumiałych przez powszechną świadomość. Prawie zawsze kojarzy się ono z wizerunkiem kobiety pragnącej zająć miejsce męż-czyzny, takiego trochę babochłopa, który do tego stopnia zapamiętał się w „walce” z płcią przeciwną (o władzę, pozycję, stanowiska), że całkowicie zatracił podstawowe atrybuty kobie-cości: seksapil, wdzięk, urok osobisty. Czy ktoś może sobie wyobrazić femini-stkę kulturalną, niedążącą do konfron-tacji, za to wykładającą swoje racje w sposób elegancki i zrównoważony? Tak, to trudne, ale Alice Munro – Nobel 2013 – w opowiadaniach z tomu Drogie życie oraz Taniec szczęśliwych cieni dowiodła, że jednak możliwe.
Jej bohaterkami są kobiety w różnym wieku, o niejednakowej pozycji społecznej i materialnej, które łączy jedno: poczucie niespełnienia, marzenia o lepszym życiu lub ich brak, pozorna zgoda na los pojmowany jako fatum lub też rozpaczliwa próba jego odmiany zakończona niepowodzeniem, jak w przejmującym utworze Wyjechać z Maverley. Bohaterka – młoda dziewczyna – pragnąc wyrwać się spod władzy despotycznego ojca, ucieka z miasteczka, ale odmiana nie nadchodzi, gdyż kobieta powiela schematy wyniesione z rodzinnego domu.
Zdrada, pijaństwo i skandale – kto tu zawinił a kto padł ofiarą? Jaki sens się tym zajmować? Dziewczyna wrosła w środowisko i przejęła metody, którymi się ono kierowało. Całkowita strata czasu, zmarnowane życie, ludzie ugania-jący się za uciechami i lekceważący to, co naprawdę istotne.
Zapach niespełnienia wydzielają również bohaterki opowiadań Dotrzeć do Japonii i Amundsen. Pierwsza, ponieważ mąż traktuje ją z konwencjonalną,  pozbawioną fantazji czułością, a ona pragnie mocnych doznań. Druga, gdyż jest samotną młodą nauczycielką, a cóż znaczy kobieta bez mężczyzny? Tyle co nic. Wszak nie od dziś wiadomo, że istota płci żeńskiej nie ma prawa spędzać czasu po swojemu ani urządzić sobie życia według własnego pomysłu. Co to, to nie, świętym obowiązkiem kobiety jest przecież zajmowanie się domem i dziećmi oraz uznanie za rzecz najważniejszą spraw mężowskich, co świetnie wyraziła bohaterka Domowego zacisza słowami: Dom jest twierdzą mężczyzny. Narratorka opowiadania w spokojnych słowach oddaje istotę małżeńskiego pożycia pary dojrzałych ludzi: Nastały ciężkie dla niej czasy, ale do walentynek wszystko wróciło do normy, zyskała przebaczenie, dostała wisiorek z krwiście czerwonym kamieniem, a na jej twarzy zagościł uśmiech i szybko skłoniła głowę, by uronić kilka łez ulgi.
We wszystkich przywołanych opowieściach, ale także w pozostałych historiach z omawianych zbiorów, absolutnymi decy-dentami są mężczyźni. Nie ulega wątpli-wości, że każdy z nich, bez względu na osobiste przymioty, ma poczucie całko-witego panowania nad swoim małym światem, do którego zalicza, oprócz domu i jego wyposażenia oraz samochodu itp. także obecne w nim kobiety: żony, córki, kochanki. One na ogół posłusznie się tej dominacji poddają, a te zbuntowane mężczyźni, z pomocą innych kobiet ze swego otoczenia, szybciutko przywołują do porządku. Szczególnie okrutne w tym względzie bywają matki, co widać wyra-ziście w cyklu czterech tekstów autobio-graficznych (nie w sferze faktów, lecz emocji) kończących Drogie życie oraz w przejmującej historii o znaczącym tytule Chłopcy i dziewczynki. Matka bohaterki – z początku kilku potem kilkunastoletniej dziewczynki – pragnęła życiowego awansu, marzyła o grze w golfa i brydża, popołudniowych spotkaniach w salonie i wycieczkach odbywanych w eleganckim towarzystwie. Ciężko pracowała, aby zostać nauczycielką, po czym popełniła mezalians i z mężem – ubogim farmerem – wylądowała na wsi, gdzie roboty było w bród, a niespełnione marzenia nie dały o sobie zapomnieć, skazując kobietę na nieustanną walkę wewnętrzną, skłócenie z życiem, a w finale – chorobę. Aż dziw bierze, że taka osoba nie potrafi zrozumieć córki – dziecka nieznoszącego zajęć domowych, tzw. kobiecych, za to garnącego się do czynności gospodarskich w obejściu, chętnie pomagającego ojcu w pielęgnowaniu zwierząt hodowlanych itp. Ojciec, pilnie potrzebujący pracownika w gospodarstwie, z radością przyjmuje pomoc córki do momentu rozmowy z żoną, od którego sytuacja zmienia się diametralnie. Dziewczyna zostaje oddelegowana do pomocy matce w domu, a głównym powodem tej decyzji jest właśnie fakt bycia dziewczyną.
Słowo dziewczyna wydawało mi się wcześniej określeniem neutralnym i bez dodatkowych podtekstów, podobnie jak dziecko; teraz wszystko wskazywało na to, że nabrało ono nowych znaczeń. Bo okazało się, że ja nie jestem dziewczyną, ale dopiero mam się nią stać. Określenia tego zaczęto wobec mnie używać ze specjalnym naciskiem, a nawet ze swoistym wyrzutem, by wyrazić zawód.
W taki oto opresyjny sposób częściej zachowują się kobiety niż mężczyźni. Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że kobiety, które same nie zaznały spełnienia, nie mogą się pogodzić ze szczęściem innych przedstawicielek swojej płci i bronią im dostępu do niego. Dlatego prawdopodobne wydaje się, że nieszczęśliwe matki przekażą swoje nieszczęście córkom, a rodzicielki przeświadczone, że wartość kobiety zależy wyłącznie od mężczyzny, wdrukują tę pewność kolejnemu niewieściemu pokoleniu.
Tak oto przedstawia się literacki świat Alice Munro. Mało optymistycznie i nieprzyjaźnie dla przedstawicielek płci pięknej. To także świat głębokiej prowincji i dlatego pewnie niektóre procesy i relacje międzyludzkie ukazane zostały ostro i mocno, ale także dziwnie nostalgicznie. Czytelnik spotyka się tutaj z czasem od dawna przeszłym, którego nie ma już nigdzie. Historie składające się na oba tomy prezentują obraz kanadyjskiego społeczeństwa na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Akcja niektórych opowieści rozgrywa się w czasach II wojny światowej i tuż po niej, inne osadzone są w II połowie XX wieku. Wszystkie składają się w spójną całość, dając czytelnikom wyobrażenie o przemianach, jakie zaszły w sferze społeczno–obyczajowej i mentalnej kanadyjskiego społeczeństwa oraz o tym, co pozostało i być może na zawsze pozostanie niezmienne.
Ignacy Karpowicz zastanawiał się, czy Munro jest Czechowem naszych czasów. Myślę, że tę dwójkę wiele łączy. Czechow pisał o beznadziejności życia na rosyjskiej prowincji i pustce wewnętrznej, której doświadczają jej mieszkańcy. Pokazywał bezwzględność ludzką, kreował świat, w którym silni i pozbawieni skrupułów wygrywają, a wrażliwi, przyzwoici i czuli ponoszą klęskę. Robił to wszystko w sposób stonowany i rzeczowy, powściągając emocje. Po prostu przedstawiał, bez oceniania. Dokładnie tę samą metodę pisarską przyjęła Noblistka, łącząc subtelność i opanowanie stylu z drama-tyzmem obrazu, co dało efekt – moim zdaniem – świetny.
Kończąc, chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na okładki omawianych książek. Na obu widnieją damy w super kobiecych pozach i sukienkach eksponujących ich ponętne kształty. Jedna w czerwonej, druga w żółtej. Czerwień jest kolorem miłości i pożądania, a żółć zazdrości, ale także wiosennej energii i sił witalnych. Zatem kobieta i kobiecość są słowami budzącymi całą gamę uczuć i pragnień – od nieśmiałych spojrzeń w oczy po huragany namiętności, których nic nie powstrzyma. Ponadczasowe są słowa popularnej niegdyś piosenki: Być kobietą, być kobietą.

Zuzanna Mróz
klubowiczka z DKK w Bolesławcu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz